Hator i świat (opowiastka 2)

Autor: sw3112

Każdy szanujący się kot w “postaci czystej” żyjący w komitywie z człowiekiem ma swój mikro- i makrokosmos, jak również magiczną granicę dzielącą i łączącą (w zależności od potrzeby:) te światy.

Mikroświat to dom (mieszkanie, domek z ogródkiem, wypasiona chata-pałac), w którym przyjazny, zaakceptowany przez kota człowiek (proces bywa długotrwały i bolesny) wprowadza stopniowo i cierpliwie, a konsekwentnie swoje zasady. Hathor nie ma do dyspozycji willi z basenem (wciąż na nią liczymy), dlatego zadowala się wspólnym M-2: jasnym, przestrzennym, pełnym szuflad, schowków. Lokum czystym, pachnącym, niezniszczonym. Jedynym miejscem, gdzie kot “pokazuje - corpus delicti - pazurki”  jest antracytowa sofa. Poza tym sierściuch jest wesołym i szalonym, a więc nie neurotycznym (przynajmniej nie w ciemnym wydaniu) zwierzynkiem.

Chadzał co prawda po gzymsach (bez zabezpieczenia), ale po przeprowadzkowej kwarantannie na nowo odkrył, że podwórko jest ciekawsze i kryje dużo więcej możliwości. Tuż po zmianie lokum jego “ukochanym”, bo bezpiecznym miejscem była wnęka między zlewem a lodówką i szafka pod rzeczonym wodopojem. Obecnie swoje świątynie dumania odwiedza jedynie w chwilach zupełnej obrazy na mnie, świat, itd. Jako pogodny, pogodzony, a nawet w panią wpatrzony zwierz - bywa tam nader rzadko. Tylko dla wprawy, czy jeszcze się przeciśnie. Owszem, wszak wygina śmiało ciało i ciągle mu mało.

Rymy częstochowskie też lubi, lubi okna, dywaniki, wszelkie kryjówki. Ciągle je pomnaża. Każda odkryta baza wymaga natychmiastowego założenia nowej. Na szczęście szuflad i półek "ci u ns dostatek". Litanie i “gorzkie żale” z księgi kocich niby-smutków wygłasza na lodówce lub pralce... Zależy, gdzie aktualnie przebywam po powrocie do domu. Zbieram ochrzan, ze gdzie to ja bywam tak długo, a on tu sam biedny, malutki, jedyny. Kontakt wzrokowy (stąd miejsce na AGD, a nie miedzy nogami)  jest dla mnie jednoczesną karą i nagrodą. Kocina nie żałuje choreografii i mowy ciała, pomaga sobie również tembrem głosu. Rewers i awers. Tak naprawdę przepełnia go duma: wróciła, coś mi kupiła. I to nie byle co, wie, z kim ma do czynienia:) Trzeba dobrze przeszukać plecak. Fajnie się też razem gotuje, je śniadania (z różnych misek) i śpi. Te jej  dłuuugie nogi … Ekstraklasa: jest gdzie poskakać i można się wyciągnąć. Moje emocje bywają bardziej mieszane: jestem mu wdzięczna za terapię manualną punktów spustowych, ale i mam dosyć tego słodkiego ciężaru, spoczywającego np. przez  8 godzin na smukłej, gałązkowatej ręce. Ale co tam! Jest super, jest super, więc o co Ci chodzi?

Granica mikro - makrokosmosu to korytarz, zwany również klatką schodową. Wycieczki po stromych schodach, wypatrywanie zza barierki, kto idzie, odwiedzanie wycieraczek sąsiadów. “Sucha robota”:)  Powąchać i w nogi! Ogon-antenka, uszy-radary, ugięte łaputy i już można przejść w zieloność trawy, ziemistość zakamarków, chodników, murki śmietników, sąsiednich bloków. Nieważne, że po szczególnie udanych eskapadach jest obowiązkowy prysznic. Kot zniesie i to, zresztą jego meni i pedikiury trwają godzinami. Przecież wie, że to ludzkie kąpanie. Taka sobie “syzyfowa praca”. Jutro i tak wymknie się w listowia, gałęzowia, postraszy wróble i gołębie, jego postraszą psy. Suma zysków i strat - constans. Są ulubione drzewa na które niby się wspina i krzaki, z których obserwuje okolicę. Są inne koty, każdy inny. Hator wie jednak, że “dla wszystkich starczy miejsca pod kocim niebem”. I w tym siódmym niebie mam dzięki cudnemu łajdakowi  swoje miejsce … A jego wielkie zielone oczyska mieszczą w sobie "maksimum aluzji wyobrażeniowych" (czterołapy Julian) i cudownej radości życia.


Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy