Rozdział 2

Autor: Pilar

Poznali się w bardzo nietypowych okolicznościach. Ona uciekała przed gwałcicielem, a on ją obronił. Drżała w jego ramionach, kiedy próbował ją uspokoić. Jeszcze nigdy nie czuła się tak bezpieczna.

Wychowywała się w domu dziecka. Jej rodzice nie interesowali się jej losem, dlatego zostały im odebrane prawa rodzicielskie, a trzyletnia Berenika trafiła do domu dziecka. Tam nie nawiązywała z nikim przyjaźni. Była niczym kot chodzący swoimi ścieżkami. Swoje uczucia przelewała na papier, rysując coraz to nowsze rzeczy. Tą drogą też podążyła. Chciała kształcić się w tym kierunku za wszelką cenę. W wieku osiemnastu lat musiała opuścić mury sierocińca. Nie miała pojęcia dokąd iść. Nie znała swojej rodziny. Nawet nie chciała jej znać. Nie miała żadnych znajomych, do których mogłaby się udać. W tym momencie wpadła na pomysł. Chciała pojechać do sąsiedniej miejscowości do zakonu. Tam siostry wynajmowały pokoje. Pomyślała, że na pewno zgodzą się ją przyjąć. Tak, jak pomyślała postanowiła zrobić. Poszła na przystanek, skąd pojechała z jakimś mężczyzną, który zaproponował, że ją podwiezie. Jakże bezmyślnie zrobiła. Gdyby nie Andrzej. To wtedy go poznała. Przystojny blondyn o cudownych, zielonych oczach. Swą sylwetką przypominał mitycznego boga. A uśmiech sprawiał, że pragnęła na niego wiekami patrzeć. Wtedy dał jej swoją wizytówkę i spytał, czy może ją gdzieś podrzucić. Odpowiedziała mu, że nie ma dokąd pójść. Mężczyzna nie bacząc na jej protesty zawiózł ją do swojej kawalerki. Od dawna poszukiwał kogoś, komu mógłby ją wynająć. Berenika nie wiedziała, czy robi to z chęci pomocy, czy z innych przesłanek. Jednak jego pomoc spadła jej, jak z nieba. Obiecała sobie, że stanie na nogach najszybciej, jak się da. Tak też się stało. Dostała się na studia, w dodatku dzienne, a weekendami pracowała. Andrzej także jej pomagał. Początkowo zaglądał do niej podczas jej nieobecności, uzupełniając zapasy jedzenia. Berenika była mu bardzo wdzięczna. Nie wiedząc czemu ciągnęło ją do niego. Ten dwudziesto-dwu letni wówczas mężczyzna, wbił się w jej serce na tyle mocno, że zaczęła się łapać na tym, że brakuje jej kontaktu z nim. Dlatego tez pewnego dnia zaprosiła go na kolację. Rozmawiali o wszystkim i o niczym. Wtedy on od tak powiedział:

            - Nie wiem, dlaczego, ale czuję się przy tobie, jakbym odnalazł swoje miejsce.

 Czy to możliwe, czuć się tak przy osobie z którą przebywało się tak krótko? To był jakiś rodzaj magnesu. Był dla niej najbliższym człowiekiem na świecie i choć nie znała go tak naprawdę czuła to samo. Nie była to wdzięczność, to było coś innego. Każdego ranka wiedziała, że kiedy wróci z zajęć poczuje jego obecność, zapach. Ale powoli zaczęło jej to nie wystarczać. Pragnęła go poznać. Wtedy tylko mogła skonfrontować swoje odczucia z rzeczywistością.

            - Nie wiem, dlaczego, ale i ja tak czuję - odpowiedziała wtedy. I tak zaczęli się regularnie spotykać. Berenika nadal studiowała na ASP.  W międzyczasie postanowiła zrobić drugi fakultet o kierunku - architektura. Andrzej ukończył akademię policyjną. Posiadł wykształcenie o którym zawsze marzył, choć jego rodzice nie byli o tym przekonani. Zawsze chcieli, by ich syn przejął ich rodzinny interes. Tak się jednak nie stało. Andrzej wyjechał z Zakopanego do stolicy, by tu się dalej kształcić. Tu też poznał Berenikę, kobietę w której się zakochał, jak się okazuje od pierwszego wejrzenia.

Niemal zemdlała, kiedy pewnego wrześniowego wieczoru oświadczył się jej. Gęsia skórka zagościła na jej całym ciele. Poczuła, że wreszcie spełniają się jej marzenia. Spotkała mężczyznę, którego pokochała całym sercem i z nim właśnie chciała stworzyć rodzinę.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy