Opowieści z innych światów - Mroźna Północ (Kira's version)

Autor: Shatti

Kira nie miała pojęcia, jak przebiegła rozmowa z nieznajomymi. Gdy tylko tamci usiedli, dziewczynka odeszła od stołu i wyszła z karczmy. Zawiało chłodem, toteż opatuliła się płaszczykiem i poszła przed siebie, w stronę stajni. Chociaż nie było daleko, dotarła dopiero po siedmiu minutach. Znalazła konia Dwaina, Ojca Olgierda i Daracha. Reszty nie rozpoznała. Ale nie przyszła tu oglądać dużych zwierząt, tylko by poczytać. Przeszukała wszystkie wierzchowce, ale nie znalazła nic ciekawego. Wróciła zatem do karczmy, weszła do pokoju Ojca Olgierda i rozejrzała się. Znalazła książkę, którą Ojciec dostał od pewnej Wiedźmy związanej z wilkołacką sprawą. Podarek był mały, ale gruby. Oprawiony w czarną, twardą okładkę z wytłoczoną srebrną omegą pośrodku. Zawartość była ciekawa. Zawierała spis większości stworów, jakie można spotkać na Północy.

Kira zaśmiała się cichutko, schowała książkę za pazuchę i wyszła. Rozejrzała się. Nikogo nie było. Zbiegła zatem na dół. Dwain i Darach nadal siedzieli przy stoliku. Wróciła do stajni, wdrapała się na wóz Dwaina i ułożyła się wygodnie. Odnalazła rozdział, gdzie skończyła czytać. Tekst był napisany odręcznie, ale czytelnie i starannie. Ryciny przykładowe. Wydanie mogło mieć z 80 lat, toteż stosunkowo aktualne. Informacje były krótkie, przeważnie tylko najważniejsze. Chociaż zdarzały się teksty na dwie strony. Od litery C, dotarła do E, nim usłyszała swoje imię. Za drugim razem rozpoznała głos Dwaina. Zeskoczyła z wozu. Włożyła książkę do torby przy koniu Ojca i wyszła ze stajni.

- Jestem, Wujaszku – zawołała radośnie. - Mam nadzieję, iż nie szukasz mnie za długo, co?

- Nie. Darachu – zwrócił się do młodszego o naście lat towarzysza – przyprowadź konie.

Darach wzruszył ramionami. Wziął Kirę na barana i poszedł. Dziewczynka poprosiła, by zabrał czarnego rumaka Ojca Olgierda. Chciała mieć pewność, że księga nie zginie. Darach na swoim koniu posadził dziewczynkę, następnie złapał oba za uzdę i wyprowadził. Dwain uniósł tylko brwi i nawet słowem się nie odezwał.

Najwidoczniej dowiedzieli się bardzo dużo, gdyż podczas drogi nie rozmawiali ze sobą w ogóle; tak przynajmniej wnioskowała Kira.

Nie minęły nawet trzy kwadranse, a na horyzoncie pojawił się dym, zgliszcza, szkielet budynku, aż w końcu cały obraz spalonego klasztoru Inkwizycji. Co prawda nie przyglądała się specjalnie, ale i jej nie mogło umknąć, iż jedno piętro, które zostało, nie nadawało się do zwiedzania, parter można obejrzeć, natomiast piwnice były w całkiem dobrym stanie. Kilka metrów przed klasztorem już dostrzegła trupy. Walały się wszędzie. Jedne zakrył śnieg, inne ogień. Te, które pozostały całe, miały ślady na szyi, kołki w sercu lub coś jeszcze innego. Ponieważ nie znała się na tym całowicie, nie zamierzała niczego dociekać. Nawet nie musiała. Dwain i Darach sami potrafili. Radzili sobie bez niej. I dobrze. Czuła się idealnie działając. Mordowanie ją radowało. Pewnie to dlatego Ragnar ciągle miał na nią oko, tak podejrzewała. Czyżby jego problem?

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy