....

Autor: pisak14

Siema mam na imię Sylwia i mam 17 lat. Od czwartego roku wychowywałam się w domu dziecka. Moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Nie miałam rodzeństwa, ani nikogo
kto by mnie wziął do siebie. Dom dziecka traktowałam już jak swój dom
i wiedziałam, że zostanę tam na pewno do ukończenia osiemnastu lat.
Jednak nie przewidziałam jednego. Był ciepły majowy dzień zbliżał się koniec roku szkolnego. Razem z Klarą i Jagodą , czyli moimi przyjaciółkami z bidula poszłyśmy
na wagary i siedziałyśmy właśnie w parku, trzeba wspomnieć, że nie należę do grzecznych dziewczynek. Dosyć często sprawiam problemy,
ale taka już jestem. Posiedziałyśmy chwilę na ławce po czym poszłyśmy do galerii. Jak zawsze chodziłyśmy po sklepach i oglądałyśmy ubrania i inne rzeczy. Obiecałyśmy
sobie, że kiedyś będziemy miały wszystko co tylko nam się wymarzy. Do bidula wróciłyśmy ok. pół godziny po tym jak miałyśmy skończyć lekcje. Przy drzwiach wpadłyśmy
na Panią dyrektor.
-O dobrze, że cię widzę Sylwia, chodź ze mną do mojego gabinetu.
-A coś się stało?
-Chodź to się dowiesz?
Przy biurku siedziało małżeństwo kobieta byłą bardzo ładna i zadbana, mężczyzna tak jak jego żona wyglądał na zadbanego. Widać było po nich, że kasy im nie brakowało.
Pani dyrektor oznajmiła mi, że to państwo chcą mnie adoptować. Z zaskoczenia usiadłam na fotelu przy drzwiach i powiedziałam
-Kurwa mać.
-Sylwia wyrażaj się - mruknęła dyrektorka.
-No przepraszam, ale to akurat mnie zdziwiło, jak mało co.


2.
- Jutro po Ciebie podjedziemy około dziewiątej nad ranem.. - odpowiedziała serdecznie Pani Alina.
- Tak,tak..będę czekała z niecierpliwością-mruknęłam pod nosem..
Jestem ciekawa ile ze mną wytrzymacie,liczę na dwa dni..z kawałkiem,zauwa
żyła,że Małżonka wyjmuję ze swojej torebki najnowszego iphona i kieruje go w moją stronę,poczułam się niezręcznie,nie chce żeby oceniali mnie za dziewczynę z biednego domu,nie lubię być tak oceniana,za sierotę,ofiarę losu,mam nadzieję,że to kiedyś się zmieni,nie liczę na postępy.
- Proszę,kupiliśmy ci nowy telefon,żebyś miała kontakt z nami o każdej porze dnia i nocy - uśmiechnęła się rodzina zastępcza.
- Ale ja,ale ja.. - nie wydusiłam reszty,bo przerwało mi donośne pukanie do drzwi,ale byli to tylko moi przyjaciele,wygłupiali się,od razu poprawił mi się humor,nie wyobrażam sobie życia bez nich..jednak byłam ciekawa jak to jest być w takiej 'prawdziwej' rodzinie..
- Dobrze,Czyli Sylwia,będziesz musiała wstać po 7,ubrać się umyć,spakować oraz zjeść śniadanie,to nie moja sprawa jak zaplanujesz sobie ten ranek,tylko masz być uszykowana i nie robić żadnych numerów jak poprzednio! - ostrzegała mnie dyrektorka,jak poprzednio,chodzi o to,że kiedyś też była rodzina zastępcza,znaczy miała być dla mnie,ale zgarnęłam przyjaciół i zrobiliśmy sobie wycieczkę za miasto.
- Rozumiem,wszystko jasne,a teraz mogę się już pożegnać i wyjść do przyjaciół? - powoli zaczęłam wstawać.
- Tak,mam nadzieję,że spiszesz się na medal i nie będziemy musieli się za Ciebie wstydzić? - zażartowała dyrektorka.
- Ja też mam taką nadzieję,zobaczymy - uśmiechnęłam się do mojej przyszłej rodziny i wyszłam z hukiem...


3.
Słyszałam pod drzwiami jak Dyrektorka ostrzegała,że mam pazura,że może być ze mną ciężko,w sumie zlewałam na to,to tylko jej zdanie,ona nie wie jaka jestem,bez tej całej maski którą noszę codziennie,ale mam nadzieję,ze kiedyś nie będę si
ę wstydziła swojej osoby,no trudno,na razie muszę zgrywać zbuntowaną nastolatkę.
- Jagoda! - krzyknęłam z połowy korytarza do mojej najlepszej przyjaciółki z bidula.
- Sylwia...- odezwała się nie zbyt zadowolona dziewczyna,widać było na jej twarzy rozczarowanie i smutek.
- Odchodzę,ale nie tak na zawsze,będę was tutaj odwiedzać co dwa tygodnie,obiecuję - spojrzałam na Jagodę.
- Nie chodzi o to,

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy