Do pierwszej krwi

Autor: Leila

Zjawisko samo okaleczania nie jest zarezerwowane wyłącznie dla grupy zbuntowanych nastolatków, które za wszelką cenę chcą zwrócić na siebie uwagę rodziców, rówieśników, społeczeństwa, świata czy patologicznego środowiska narkomanów. Przyczyny takiego zachowania nie są aż tak proste ani oczywiste. To długotrwały proces zachodzący w ludzkiej psychice, która za wszelką cenę stara się bronić przed autodestrukcyjnymi krokami. Jednak pewna granica w końcu pęka. Przestajemy radzić sobie z natłokiem pędzących myśli i znajdujemy sposób, by, choć na chwilę zagłuszyć osaczające nas cierpienie. Zmieniając jeden ból w drugi. Można mówić o tych osobach, że są słabe, nieprzystosowane do życia, skazane na porażkę. Ja staram się nie oceniać, a zrozumieć. Pojąć, dlaczego młodzi, coraz starsi, kobiety, mężczyźni i dzieci sięgają po tak drastyczne środki. Dla mnie to nie jest żadnego rodzaju manifest, lecz nieme wołanie o pomoc…

***

Miałam 11 lat, kiedy mama postanowiła zburzyć moją rodzinę. Wywrócić cały świat do góry nogami. Obrócić w pył dotychczasowy ład… Pewnego dnia po prostu oznajmiła, że tatusia już nie kocha, wyprowadzamy się, ale mam się nie martwić, bo tatuś numer dwa czeka w pełnej gotowości. Na początku myślałam, że to jest jakiś niesmaczny żart albo koszmar, z którego się zaraz otrząsnę. Jednak piętrzące się przed drzwiami stosy toreb, kartonów, walizek i worków były aż nazbyt wymowne. Nie chciałam zostawiać taty samego w tym ogromnym mieszkaniu, lecz on ze łzami w oczach kazał mi iść za matką.

Romana znienawidziłam od razu. Uprzykrzałam mu życie w każdy możliwy sposób. Byłam zła, rozżalona, osamotniona. Nikt się mną nie zajmował. Nikt nie chciał zrozumieć zbyt zajęty układaniem swojego życia z nowymi partnerami. Pocieszenia szukałam godzinami włócząc się po osiedlu z moją ekipą, która nauczyła mnie czerpać przyjemność z używek. Zatracałam się w morzu alkoholu, narkotykowych nowościach, ramionach mężczyzn.., Ale to nie wystarczało, by zdusić pustkę w sercu, zrekompensować brak ojca oraz tęsknoty za coraz bardziej oddalającą się matką… Ogarnięta bezsilnością w wieku 13 lat pierwszy raz sięgnęłam po żyletkę. Jedno, drugie, trzecie cięcie… Poczułam nieodpartą euforię. Znalazłam cud pigułkę – zapomnienia. Teraz moje ciało przypomina nieudane dzieło Picassa upstrzone licznymi drobnymi pociągnięciami, długimi liniami, głębokimi wyżłobieniami… Istna profanacja kobiecego piękna, która nie sprawiła żeby głosy w mojej głowie raz na zawsze zamilkły…

***

Jestem prezesem ogromnej korporacji. Podlega mi około 300 osób. Pracuje po 18 godzin, a tak naprawdę to całą dobę wiszę na telefonie lub odbieram maile. Codziennie zmagam się z ogromną presją oraz oczekiwaniami wymagającego szefa. Nie pamiętam, kiedy miałem wolny weekend. Nieustannie chodzę poddenerwowany i spięty. Terminy naglą, pracownicy się ociągają generalnie wszystkiego muszę dopilnować i zrobić sam. Projekty, prezentacje, spotkania, lunche, kolacje… Oszaleć można od tego natłoku niekończących się obowiązków. Wariuje!!!

Gdybym rano nie machnął sobie rozruchowego drinka i valium to już dawno strzeliłbym sobie w łeb. Potem ubieram się i wyruszam na podbój galaktyki. Owocnie podpisuje kolejne umowy, na konto wpada niezła sumka powinienem być szczęśliwy, posiadam ekskluzywny apartament w centrum miasta, luksusowy samochód, wszelkiego rodzaju gadżety i inne materialne dobra, ale jakoś nie jestem. Brakuje mi kobiety, jej ciepła, bliskości oraz uczucia. Wieczorami wracam sam do pustej willi, by wypić kilka głębszych w towarzystwie lustrzanego odbicia. Nie mam dzieci, żony ani nawet chomika. Ta cisza powoli mnie zabija. Nie mam już sił zmagać się z problemami, nie widzę sensu dalszej egzystencji. Zamykam się w łazience z butelką Burbona w dłoni, żeby oddać się w ręce miłościwego Pana Hadesu. Życie mnie przerosło… Z uśmiechem na twarzy odpływam…

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy