"Nieśmiertelna namiętność"

Autor: ffiona902

ROZDZIAŁ 1

-        Jesteś pewna, że to tu? – usłyszała Kate.

Przewróciła oczami i zniecierpliwiona zgasiła samochód. Obejrzała się za siebie. Pytanie padło z ust jednej z jej przyjaciółek. Anna zawsze miała jakieś wątpliwości. Nigdy nie była pewna w żadnej sprawie. Nic dziwnego. Miała za sobą dziwny związek, który tak naprawdę trudno było nazwać związkiem. Jej były chłopak miał w zwyczaju polegać na swoich pięściach. Co prawda nigdy nie uderzył Anny, ale względem innych nie był aż tak wyrozumiały. Przez liczne bójki wdał się w problemy z prawem. Zawsze jednak udawało mu się uciec przed policją. Niestety ostatnim razem nie miał tyle szczęścia i sprawiedliwość wreszcie go dosięgnęła. I dobrze. Kate cieszyła się z takiego obrotu sprawy. Oczywiście współczuła przyjaciółce, ale dobrze wiedziała, że gdyby dalej tkwiła w tym dość toksycznym związku, cierpiałaby jeszcze bardziej. Wyszło jej to nawet na dobre. Po kilku miesiącach opłakiwania utraty „wielkiej miłości” Anna w końcu zwróciła uwagę na zaloty Jacka, który od pierwszej klasy wpatrywał się w nią, jak w święty obrazek. Co prawda Kate wie, że Anna nadal czasami myśli o swoim pierwszym chłopaku, ale wierzy, że wreszcie się otrząśnie po miłosnym zawodzie.

Kate długo przyglądała się przyjaciółce. Była naprawdę ładną dziewczyną. Mimo że nie nosiła markowych ubrań i nie miała ani grama tapety, to zawsze wyglądała świetnie. Jej kruczoczarne włosy okalały jasną twarz. Błękitne, jak woda w basenie oczy pasowały do małego piegowatego nosa ozdobionego modnymi okularami optycznymi. Całości dopełniały duże usta. Nie należała do najszczuplejszych, ale nigdy nie przejmowała się swoją wagą. A raczej jej nadwagą. Jak dla każdego w jej sytuacji liczył się nie wygląd zewnętrzny, ale to, co miała w sercu. Za to Kate kochała ją najbardziej. Znały się praktycznie od kołyski. No może niezupełnie. Ale od zawsze mogły na siebie liczyć. Obie doskonale wiedziały, że muszą sobie pomagać, wspierać się, skoro ich najbliżsi postanowili wcześniej zejść z tego świata albo po prostu zatopić swoje żale w butelce wódki, przez co trafiły do sierocińca. Na pierwszy rzut oka nikomu, kto wylądował tu na początku swojego życia, nie brakowało niczego. Opiekunki były troskliwe i dobre. Praca w sierocińcu była dla nich prawdziwym powołaniem, któremu oddawały całe swoje serce. Dlatego nikt nie odczuwał braku zainteresowania, a co najważniejsze miłości. Niestety były to tylko pozory. Tak naprawdę wszyscy potrzebowali chociaż jednego ciepłego słowa od któregoś z rodziców. Mimo to każdy mógł się czuć w bidulu, jak w domu.

Margaret, druga najlepsza przyjaciółka Kate dołączyła do nich nieco później. Miała jedenaście lat, gdy jej rodzice zginęli w wypadku. Nikt z jej rodziny nie chciał jej adoptować, więc decyzją sądu trafiła do domu dziecka. Mimo tak młodego wieku, wiedziała, co znaczy walczyć o swoje. Już na początku wdała się w konflikt z największą arogantką w bidulu. Sara od małej dziewczynki uważała się za księżniczkę i wymagała takiego traktowania od innych. Jej zarozumiałość brała się z tego, że była jedyną spadkobierczynią ogromnego majątku jej dziadka, który się nią zajmował i który zmarł, gdy miała osiem lat. Spadek miała objąć w dniu ukończenia pełnoletności, do której został już tylko rok, dlatego jej pewność siebie wzrastała coraz bardziej. Wszyscy się jej bali i „szanowali”. A tak naprawdę wszystkie dziewczyny. Wszystkie prócz Kate, Anny i Margaret. Sara irytowała się, że nie w każdym wzbudza strach. Nic dziwnego, że nie darzyła ich sympatią.

Margaret była bardzo podobna do Anny. Prawie, jak bliźniaczki. Różnicą były tylko włosy, a właściwie ich kolor i długość. Po skończeniu piętnastu lat Margaret wbrew zakazowi opiekunkom obcięła włosy i przefarbowała je na soczystą czerwień. Od wielu lat spotykała się również ze starszym o dwa lata chłopakiem. Ona oczywiście miała więcej szczęścia, niż Anna. Josh był bardzo sympatyczny i od razu zdobył sympatię Kate. Pochodził z bogatej rodziny, ale nie przeszkadzało mu, że jego dziewczyna mieszka w  sierocińcu.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy