Przyjaciel, to Ty?

Autor: Myszka96

Odłożyła szkicownik na piasek i zaczęła powoli się rozbierać. Stanęła rozmarzona i wptrywała się w linie horyzontu. Chłodny wiatr delikatnie ją owiewał sprawiając, że dostała gęsiej skórki. Potarła nerwowo ramiona i zdecydowana zaczęła kroczyć w strone wody. Powoli zanurzała się w lodowatej otchłani. Zaczęła spokojnie dryfować na powierzchni delektując się zimnym dotykiem wody. Morze delikatnie pieściło jej ciało sprawiając, że coraz bardziej zatapiała się w marzeniach.Czuła się jak w ramionach kochanka. Zamknęła oczy i pozwoliła robić wodzie z nią co tylko zapragnie. Czuła przyjemne mrowienie w brzuchu pozwalające jej zapomnieć o wszystkim. Uśmiechnęła się kącikami ust, była szczęśliwa i wolna. Pragnęła zostać w morzu na zawsze. Otworzyła oczy i zobaczyła ciemną toń morza i bąbelki ulatujące z jej ust. Coraz bardziej zanurzała się tracąc szanse na zobaczenie ponownie słońca. Czuła się spokojna, wiedziała, że morze  nie skrzywdzi jej tylko zabierze w inny lepszy świat. Miała nadzieje, że zamknęła oczy na zawsze... Poczuła ciepło ogrzewające jej zmarznięte ciało i lekki wietrzyk. W tle ćwiergotały ptaki. Westchnęła zadowolona. Nie sądziła, że po drugiej stronie jest tak przyjemnie. Otworzyła leniwie oczy i drgnęła zaskoczona. Obok niej na piasku siedział dosyć przystojny chłopak wpatrzony w nią uważnie. Wydawał się o kilka lat straszy od niej. Kiedy nieznajomy zauważył, że wpatruje się w niego uśmiechnął się szeroko. Czyżby to był mój anioł stróż? Myślała zaintrygowana. Nagle uświadomiła sobie, że jest naga i to nie jest inny, niematerialny świat tylko rzeczywistość a ona leży zmarznięta na piasku. Poderwała się szybko i czerwona na twarzy zaczęła rozglądać się za ubraniami. Leżały idealnie złożone obok mężczyzny. Zła na siebie i na cały świat wciągnęła przez głowę luźną koszulkę i ubrała bieliznę. - Nie denerwuj się tak bo nie ma po co. Powinnaś być mi wdzięczna, że wyciągnęłem Cię z wody. - odparł z bezczelnym uśmieszkiem.  Dopiero teraz zauważyła, że niezajomy miał wilgotne włosy i koszulkę przylegającą do torsu. - Ja Cię nie prosiłam, żebyś pchał się w nie swoje sprawy! - rzekła zirytowana, ubierając jednocześnie buty. - Gdyby nie ja już dawno leżałabyś martwa na dnie morza więc jakieś podziękowania chyba mi się należą. Nie sądzisz? - oznajmił pewny siebie patrząc na nią drwiąco. - Nie licz na żadne podziękowania. Właśnie przez Ciebie nie jestem w wodzie!-wykrzaczła mu w twarz i zamierzała odejść kiedy nagle poczuła mocny chwyt na ramieniu i stanowczy głos.- Poczekaj, ja jeszcze nie skończyłem. - Ale ja tak. - wyszarpała rękę i zaczęła biec w stronę lasu. Nie wiedziała dlaczego ucieka. Gałęzię uderzały ją po twarzy zostawiając drobne, czerwone smugi. Kiedy poczuła silny ból w boku oparła się o drzewo. Usiadła skulona i chowając głowę zaczęła płakać. Usłyszała ciche kroki. Spojrzała w górę i zobaczyła mężczyznę, którego poznała na plaży. Uklęknąl na przeciwko niej spojrzał jej w oczy. - Jak masz na imię?- Juu... Julia. - wyjąkała. - A Ty? - Konrad jestem. - odparł uśmiechając się szeroko i siadając obok niej. Julia uśmiechnęła się i wyprostowała nogi. - Nie rozumiem dlaczego tak zareagowałaś. Każdy by się raczej cieszył, że nie utonął zamiast robić wyrzuty i stroić fochy. - patrzał zaciekawiony na Julię.- Nie chciałam się zabić tylko zapomnieć. Poczuć się przez chwilę jak nie ja. Rozumiesz? - Wytłumacz mi to lepiej. - poprosił Konrad. - Każdy człowiek ma jakieś problemy i nie zawsze poradzi sobie z nimi sam. Ja jestem tego przykładem. Często chodzę nad morze i marzę. To pozwala mi zapomnieć a stać się kimś innym. Dzisiaj jestm słynną gwiazdą znaną na cały świat a jutro szanowaną panią doktor. To pozwala łatwo zapomnieć o teraźniejszości a przenieść w własny wymarzony świat. Lubię również pływać, dlatego więc dzisiaj weszłam do wody, chciałam po prostu popływać ale się zamarzyłam i nie wiem co było dalej. Poczułam się lekko i spokojnie, nie walczyłam z tym. - Jakie masz problemy? - spytał się ostrożnie. Julia uważnie spojrzała na Konrada i zastanawiała się ile może mu powiedzieć. Wydawał się miłym, poważnym człowiekiem. Takim, z którym można porozmawiać na poważne tematy Bytu. Uśmiechnął się do niej na zachęte. Zawsze marzyła aby mieć przyjaciela. Może to jest właśnie okazaj aby go zdobyć? Wzięła głęboki oddech i zaczęła opowiadać o dzieciństwie pozbawionym miłości z powodu ciągłych kłótni rodziców aż w końcu ich rozwodu. O szybkim ślubie jej mamy z obcym dla niej mężczyzną. O ojczymie, który wkrótce okazał się alkoholikiem co lubił dopierać się do niej po pijanemu. O kiepskich relacjach z matką i rówieśnikami. Kiedy skończyła swoją opowieść spojrzała na chłopaka, miała nadzieje, że zaakceptował ją taką jaka jest naprawdę. - Opowiedz mi jeszcze szczęśliwe chwile. - poprosił. - Nie było ich za wiele ale nauczyłam się cieszyć z drobych rzeczy. Uwielbiam rysować i chyba jestem w tym nawet dobra. Mam wspaniałego towarzysza długich spacerów Bruna. I babcię, która zawsze zapewniała mi schronienie w trudnych chwilach i wspierała. Julia wpatrywała się w swoje pazkoncie zastanawiając się o czym myśli Konrad. Wątpiła, że będzie chciał dalej z nią kontynuować znajomość. Nagle poczuła silne ramię obejmujące jej chude ramiona. I cichutki szept.- Pomogę Ci, obiecuję. Możesz na mnie liczyć. W jej oczach pojawiły się łzy, które zaraz spłynęły po policzkach. Wiedziała, że wszystko się zmieni. Bo znalazła przyjaciela, który chciał jej pomóc. Spojrzała w oczy Konrada i uścisnęła mu dłoń i wyszeptała cichutko. - Dziękuje za ratunek. Konrad skinął głową i wstał. Podał Juli dłoń, którą ona chwyciła z ufnością.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy