Niespełniona Miłość

Autor: Robert-Altamiro
, znów chciałam żyć. Miałam prawdziwego przyjaciela, na ramieniu którego zawsze mogłam się wypłakać. Bardzo szybko nasza przyjaźń przerodziła się w jedno z najpiękniejszych uczuć, któremu nie potrafiłam się oprzeć choć uwierzcie mi próbowałam z całych sił. Jednak serca nie da się zagłuszyć a miłości powiedzieć „nie”. Wyzbyć się jej, przynajmniej tej prawdziwej. A nasza taka była... nadal jest. Przyszła nagle, niespodziewanie. Rozkwitła w naszych sercach niczym majowy kwiat, najpiękniejsza z róż. Trzymając się za ręce, spacerowaliśmy wąskimi, uroczymi uliczkami, po krakowskim rynku gdzie zawsze kupowałeś mi bukiet czerwonych róż. Roziskrzonymi ogromem szczęścia oczami wpatrywaliśmy się w siebie, nie mogąc się sobą nacieszyć .Wśród wzlatujących gołębi niósł się nasz radosny śmiech i Twe piękne słowa: „Te róże bledną przy Tobie najdroższa. Jesteś moją najpiękniejszą perełką” Jadąc dorożką zaprzęgniętą w śnieżnobiałe rumaki szeptaliśmy sobie czułe słówka w tym to najcudowniejsze ze wszystkich: „Kocham Cię” Przytuleni do siebie karmiliśmy łabędzie, mewy. Cieszyłeś się razem ze mną gdy jadły mi z dłoni. Wieczory spędzaliśmy w Mauretani- w niepowtarzalnej barce zacumowanej przy bulwarze kurlandzkim. Gdzie w cudownej atmosferze kosztowaliśmy potraw i drinków z kraju Romea i Julii. Przepełniało mnie tak ogromne szczęście, ze niejeden raz tańczyłam z radością na chodniku ku zdziwieniu przechodniów. Aż chciało mi się krzyczeć z radości. Lekka jak piórko unosiłam się w powietrzu pośród puszystych chmurek. Najwspanialszą niespodzianką w mym życiu było twe pojawienie się w mym fotograficznym atelier i pytanie chcesz z pędzić ze mną święta i nowy rok w Krynicy-Zdroju? Bez chwili zastanowienia z radością w głosie odpowiedziałam tak. To było dzień przed Wigilią. W południe. Moim współpracownikom dałam wolne do 3 stycznia i pobiegłam się spakować- wyjeżdżaliśmy za trzy godziny. Mnie wystarczyła godzina. Czekałam z niecierpliwością wypatrując Cię przez okno. Gdy podjechałeś swym srebrnym terenowym fordem rangerem natychmiast wybiegłam na pole w padając Ci radośnie w ramiona. Pocałunek na przywitanie i po chwili jechaliśmy by przeżyć najpiękniejsze święta i najwspanialszego sylwestra w naszym życiu... W stojącej na skraju lasu, nieopodal cicho szemrzącego strumyka zaśnieżonej chatce w blasku świec połamaliśmy się opłatkiem a następnie zasiedliśmy do wigilijnej kolacji. Przytuleni do siebie, zapatrzeni w kominkowy płomień śpiewaliśmy kolędy w tym tą najpiękniejszą, najbardziej bliską memu sercu Cichą noc: Cicha noc, święta noc, pokój niesie ludziom wszem a u żłobka Matka Święta czuwa sama uśmiechnięta, nad Dzieciątka snem. Cicha noc, święta noc, pastuszkowie od swych trzód biegną wielce zadziwieni, za anielskim głosem pieni, gdzie się spełnił cud. Cicha noc, święta noc, narodzony Boży Syn, Pan wielkiego majestatu, niesie dziś całemu światu odkupienie win. Cicha noc, święta noc, jakiż w tobie dzisiaj cud, w Betlejem Dziecina święta wznosi w górę swe rączęta błogosławi lud. I Twoją ulubioną w śród nocnej ciszy: Wśród nocnej ciszy głos się rozchodzi: Wstańcie, pasterze ! Bóg się Wam rodzi ! Czym prędzej się wybierajcie, do Betlejem pospieszajcie przywitać Pana. Poszli znaleźli Dzieciątko w żłobie z wszystkimi znaki, danymi sobie. Jako Bogu cześć Mu dali, a witając zawołali z wielkiej radości: Ach, witaj Zbawco, z dawna żądany, tyle tysięcy lat wyglądany ! Na ciebie Króle, prorocy czekali, a Tyś tej nocy nam się objawił. I my czekamy na Ciebie, Pana, a skoro przyjdziesz na głos kapłana, Padniemy na twarz przed Tobą, wierząc, żeś jest pod osobą Chleba i Wina. W towarzystwie migoczących gwiazd po migoczącym się bielutkim arrasie poszliśmy do dzieciątka Jezus na pasterkę. W Boże Narodzenie Obudziłeś mnie pocałunkiem i zapachem przepysznego śniadania

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy