Mój chłopak jest gejem" 3 część serii (+18) C.D

Autor: AkFa
rozpływał mu się w ustach. Aromatyczny, pikantny i gorący. Dokładnie tak jak lubił. Całkowicie oddał się przyjemności jedzenia w towarzystwie swoich bliskich.

Tylko przypadek sprawił, że kontem oka dostrzegł jak Donatello w pewnym momencie znieruchomiał. Zanim zdołał się powstrzymać zerknął w kierunku mężczyzny. Rudzielec zatrzymał się z pałeczkami w pół drogi nad pudełkiem. Rozpromienionym wzrokiem wpatrywał mu się w usta i Matt odczuł to intensywne spojrzenie na własnych wargach jak intymny dotyk. Siłą woli stłumił potrzebę, aby się oblizać. Udało mu się to tylko dlatego, że język przyschnął mu do podniebienia, na samo wspomnienie przyjemności, jaką sprawił mu ostatnim razem bliski kontakt z wpatrującym się w niego mężczyzną.

Po drugiej próbie, odchrząknął wreszcie mając nadzieję, że wyrwie siebie i zapatrzonego Dona z transu. Wszystkie małe włoski stały na całym jego ciele jak naelektryzowane, a jedzenie w żołądku zwiększyło objętość dwukrotnie. Nie wierzył, aby był w stanie przełknąć choćby jeszcze jeden kęs. Z niepokojem spojrzał też na swojego przyjaciela i brata, zastanawiając się z niemałą paniką czy cokolwiek zauważyli.

Mężczyźni jednak nadal pakowali jedzenie do ust. Nie wiele już zostało ich przerwy na lunch, więc się właściwie nie dziwił, że Kyle chce się najeść przed powrotem do pracy. Matt zdusił westchnienie ulgi. Stanowczo i z udanym zapałem wrócił do swojego jedzenia ostentacyjnie ignorując Dona.

Bryan z jękiem odepchnął od siebie prawie puste pudełko i odchylił się na oparcie krzesełka, poklepując się po brzuchu.

– Nie dam rady zjeść ani odrobiny więcej – powiedział bekając cicho. Kyle i Don roześmiali się, a Matt miał ochotę trzepnąć go w potylice.

– Nic się nie martw skarbie – powiedział Kyle przysuwając sobie jego pudełko. – Nic się nie zmarnuje.

– Wiesz, że teraz prowadząc siedzący tryb życia musisz uważać na to, żeby nie upaść się jak prosiak? – Matt zdecydował się na przerwanie ciszy, głupim gadaniem, bo zaczynała doprowadzać go do szaleństwa. Krytycznym spojrzeniem zmierzył perfekcyjną sylwetkę swojego przyjaciela, wymownie unosząc brew. Kyle wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu.

– Spokojnie. Twój brat już się postara o wystarczającą ilość ćwiczeń dla mnie – mruknął wymownie poruszając brwiami. – Właściwie muszę być dokarmiany, aby nadążyć za jego niewyżytym libido.

– Taak, to fakt. – Wtrącił Red złośliwie, ściągając na siebie spojrzenie Matta. Całkiem nieumyślnie… – Wiem coś o tym… – powiedział znów wpatrując się w niego wymownie. – Właściwie ja i połowa sąsiedztwa. Ciesz się, że mój pokój leży między twoim i ich…

Matt poczuł jak gorący, intensywny rumieniec zalewa jego twarz po korzonki włosów. Obrazy nagle wypełniające jego umysł były poplątane, na wpół przerażająca, a na wpół podniecające.

Trójka mężczyzn roześmiała się widząc jego zgorszoną minę. Bryan zaczął się niespokojnie kręcić, bawiąc się swoimi pałeczkami.

– Matt, mam nadzieję, że nie zmieniłeś zdania… – zaczął cicho, a wielka dłoń Kyla powędrowała automatycznie do jego karku, w uspokajającym geście. Przełykając widocznie ślinę, Bryan spojrzał na Dona, Kyla i w końcu na niego. – Red powiedział, że się dogadaliście i wprowadzisz się do nas… ale to było już dwa tygodnie temu… – przypomniał mu z wyrzutem, patrząc na niego niemal błagalnie.

Tym razem to Matt musiał przełknąć ślinę nerwowo. Z gulą rosnącą w gardle wymusił uśmiech.

– Nie, nie zmieniłem zdania. Nie wiedziałem tylko, że mam wyznaczony jakiś termin ostateczny… – zażartował sucho. Kyle rzucił mu ironiczne spojrzenie, ale powstrzymał się na szczęście od komentarzy. – Pakowałem się, szykowałem

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy