Rozdział III

Autor: wiktoriiia
a się i rozłączyła.
   -Jedziesz z Damianem do Pajaca?- powiedział jej brat, wchodząc do pokoju.
   -Czasami mam wrażenie jakbyś miał jakiś teleport, który przenosi cię w nienajlepszych momentach do mojego pokoju.
   -Czyli bingo. Nawet chciałem cię zabrać ze sobą, ale skoro już z nim idziesz to jakoś przeżyję. Wszystko nawet obgadałem z matką, powiedziałem, że będę się tobą zajmował i bla bla bla, możemy wrócić rano.
   -Dobra, to teraz gadaj kim jesteś i co zrobiłeś z moim bratem.
   -Ja to już nawet miły być nie mogę.
   -Kobiecie nie dogodzisz- powiedziała, na co on się roześmiał.
   -Ale się staram. Tylko powiedz co ten Pajac ma w sobie czego nie mam ja? Jestem przystojniejszy, sympatyczniejszy, nie jestem wielkim draniem.
   -I do tego skromniejszy.
   -Rodzinnie.
   -Jasne. A co, spodobała ci się jakaś dziewczyna Kuby?
   -W całym mieście nie ma chyba ładnej dziewczyny, która nie była Kuby, nie kręci z nią teraz albo nie będzie kręcił kiedyś.
   -Chyba tylko ja ci zostałam- roześmiała się.
   -I to tylko dlatego, że mu nie pozwolę.
   -Idź już- powiedziała przekręcając oczami.
   Gdy wyszedł stanęła przed odwiecznym dylematem „nie mam w co się ubrać”. Wybór był niewielki, miała tylko dwie sukienki.
   -Paweł, chodź do mnie!
   -Typowa baba, najpierw idź już, a potem chodź do mnie i człowiek musi po całym domu ganiać-mamrotał pod nosem.
   -Nie jęcz już, tylko powiedz która.
   -Najpierw załóż.
Dziewczyna zaczęła zakładać pierwszą sukienkę.
   -Niezła laska z ciebie wyrosła-gwizdnął.
   -Dowcip ci się wyostrzył jak widzę- odpowiedziała, rzucając w niego bluzką.
   -No to teraz ta druga-powiedział i poczekał aż dziewczyna się przebierze.-Ta.
   -Ale dlaczego?
   -Po prostu jest bardziej…
   -Bardziej jaka? Niebieska?
   -Nie do końca o to chodziło, ale też.
   -Bardziej wydekoltowana?- zlitowała się nad bratem.
   -No-wyszczerzył zęby w odpowiedzi.
   -A ty tylko o jednym. Dzięki.
   -Zawsze do usług, byle nie do przesady-zasalutował i wyszedł z pokoju.
   Umalowała się jeszcze, ułożyła włosy i wyszła przed dom.
   -Zaskakujesz mnie. W miarę punktualna kobieta, nigdy nie myślałem, że doczekam cudu-powiedział Damian.
   -Zabawne-opowiedziała mu.
   -A kierowca wstał i zaczął klaskać-wycedził przez zęby Paweł, wychodząc z domu.
   -Nie wiedziałem, że będziesz.
   -Zaskoczony?
Damian zszedł z motoru i podszedł do niego.
   -Zawieszenie broni?- Wyciągnął rękę.                      
   -Aż ci się noga podwinie.-Ścisnął ją mocno.                                    
   -Spokojnie-powiedziała Justyna.-A ty jak tam dojedziesz?
   -Umówiłem się z kilkoma kumplami. Jedźcie już, zanim zmienię zdanie.
   Damian wsiadł na motor, a za nim Tyna. Gdy dziewczyna objęła go w pasie, jej brat mimowolnie zacisnął szczękę, jednak nic nie powiedział.
Pomknęli najpierw osiedlowymi uliczkami, a potem już drogą między lasem. Noce zaczynały być zimne, nieuchronnie i coraz szybciej zbliżał się wrzesień.
   -Jesteś zdenerwowany-powiedziała.
   -Przesadzasz-odpowiedział z wielką pewnością w głosie.
   -Nie przesa

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy