Zachodnia Gwiazda Elionu

Autor: SebQ

Nie tnij za głęboko!!-  z pełną ekspresją rzekł do swojego syna Joahim. Pierwszy raz od wielu lat nie wyruszył sam na polowanie, miał kompana. Zazwyczaj towarzyszył mu jego stary, pies Arnis, którego znalazł kiedyś w lesie wygłodzonego i pobitego przez poprzedniego właściciela. Tym razem postanowił zabrać do lasu syna i przekazać mu, sztukę myśliwską. Wszak Maliash miał zaledwie 10 lat, ale Joahim wiedział, iż jest to odpowiednia pora by jego syn poznał techniki przekazywane z pokolenia na pokolenie.  Właśnie zabierali się do patroszenia świeżo co ustrzelonej sarny, gdy nagle usłyszeli cieżki metaliczny dzwięk i rytmiczne dudnienie jakby ktoś całej siły próbował rozerwać napiętą na bęben cielęcą skórę.  Słyszysz to tato-  zapytał Maliash. Tak słyszę i obawiam się synu, że powinniśmy się pospieszyć- Arnis wiedział, że w te okolice nie zapędza się nikt, nikt kto nie poszukuje dziczyzny, a tym bardziej nikt to wiwatuje tu swój pobyt w tak gromliwy sposób. Kto to może być?Czyżby..?- pomyślał Joahim

Będąc ostatnim razem w Grolis gdzie próbował sprzedać na rynku garbowaną skórę niedzwiedzia, usłyszał jak pewni przechodnie rozmawiali o tym, że ich król Halion podczas ostatniej kruciaty do kraju Zelonów odnalazł pradawny artefakt. Podobno artefakt ten był czymś w rodzaju poteżnego światła zamkniętego w szklanym ciele przypominającym gwiazdę. Król próbując uwolnić światło ze szkalnego więzienia za pomocą magicznego rytuału przekonał się, że jest to broń tak silna i tak destrukcyjna, iż postanowił nigdy więcej jej nie uwalniać. Od tego czasu w całym królestwie widywano jak nigdy wcześniej, maszerujące oddziały wojskowe. Mówiono, że władca poszukuje miejsca w którym to można by ów artefakt zapieczętować i ukryć przed ewentualnymi najeźdźcami jednak dotychczas każde z miejsc gdzie umieszczano artefakt, okrywało się bardzo szybko dziwną zarazą i zdradzało miejsce pochówku artefaktu. Dlatego też co rusz  poszukiwano nowego miejsca.

Schowaj się!!- krzyknął Joahim do syna, po tym jak zobaczył w promieniu kilkudziesięciu metrów od nich dumnie powiewający sztandar królewski, przecinający ścianę lasu w którym byli. Gdy kolumna uzbrojonych żołnierzy królewskich, była zaledwie dwadzieścia merów od nich,  myśliwy dostrzegł coś jeszcze.  Tuż za kolumną podążała dziwna postać, będąc od niej około 50 metrów skrupulatnie chowała się między drzewami by nie zostać dostrzeżoną. I w prawdzie jedynie zmysły wyuczone przez lata pozwoliły poczuć  obecność tej postaci Johimowi.  Na początku nie rozumiał tej sytuacji, ale po chwili był już pewien, że  postać ta najwidoczniej szpieguje wysłanników królewskich.  Kto to jest i jakie są jej zamiary, jaki cel?- pomyślał Joachim.  Był już wieczór i jedyne co widział to sylwetkę postaci, która w dziwny sposób nie wydawała nawet dzwięku ,gdy sie poruszała  po opadłych liściach i suchych gałęziach. Całkowicie zaskoczyło go ta sytuacja, ale jeszcze bardziej zszokowało go to, że ów postać była już zaledwie parę metrów od nich, a on nadal nie słyszał dzwięków pękających gałęzi, mimo że postać biegła dość szybko i nie ostrożnie. Dopiero gdy, wysunął głowę ponad padół w którym ukrył się z synem, zobaczył ów postać tym razem bardzo wyraźnie. Sylwetką przypominała człowieka, choć miała nie naturalnie długie ramiona i była stosunkowo wąska. Jej głowa wydawała się nad wyraz ogromna w stosunku do reszty ciała jak gdyby zaraz miała eksplodować. Nagle Joachim zamarł w bezruchu i z przerażenia, mimo, że nie widział dokładnie postaci a jednie czarną sylwetkę był pewien tego co widzi teraz.  Skrytobójca był bezszelestny ponieważ unosił się  tuż nad ziemią, postać delikatnie i z gracją lewitowała przez co nie zdradzała swojej pozycji.  Tato co się dzieje? – wyszeptał Maliash, widząc swojego ojca który patrzył otępiale przed siebie. Widział w jego oczach strach, coś czego nigdy przedtem nie udało mu się zobaczyć. Wychylił się powoli z ukrycia aby zobaczyć co się dzieje lecz chwytając się wystającego z ziemi korzenia, poślizgnął się i trącił duży kamień, który uderzając w inny wydał tępy dźwięk. 

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy