Filip

Autor: monania

Kiedy już zniknął za drzwiami, Filip dał upust złości rozbijając szklankę o podłogę. Wyszedł trzaskając za sobą drzwiami. Dorota stała bezradnie na środku pokoju, zastanawiając się co jeszcze muszą zrobić, aby uwolnić się od tej toksycznej rodziny...

Było już całkiem późno kiedy wrócił do domu. Dorota jednak nie zasnęła, czekała na niego z dawno już zimną kolacją.

Gdzie byłeś? Martwiłam się strasznie!

Wiem, przepraszam. Musiałem pobyć sam. Mam już ich wszystkich dość. A może jednak mają rację? W końcu mi pomogli jak zostałem sam...

Miałeś dziesięć lat! A oni byli prawnie twoimi opiekunami zastępczymi. Pomogli ci owszem, ale nie możesz dać sobą pomiatać! Jesteś warty więcej niż oni sądzą! Zrozum to!

Wiem, masz rację. Dziękuję, że jesteś. - podszedł do niej i się przytulił. Lubił ja przytulać pachniała zawsze tak świeżo i była dla niego jak plaster na obolałą ranę.

Nie pozwolę żeby mi ciebie zniszczyli.

 

Dorota wiedziała, że prędzej czy później to ona będzie traktowana jak ta, która sprowadza Flipa na złą drogę, to ona będzie według nich winna całej tej sytuacji, jak i zapewne wielu innym. Ale czy mogła stać bezczynnie i przyglądać się jak go traktują? Przecież on ich zawsze stawiał na pierwszym miejscu, nawet wtedy. Obraz pojawił się od razu. Ślub... Im się to wcale nie podobało. Oczywiście kiedy Filip wraz z Dorotą oznajmiali im, że chcą się pobrać wszyscy tryskali humorem. Cieszyli się z ich szczęścia. Jak się okazało tylko pozornie. Kiedy następnym razem Filip do nich poszedł sam bez Doroty, zaczęło się piekło.

Jak możesz tak robić? Ślub cywilny? Przecież tak nie można! - piekliła się Ciotka Matylda

Filip Babcia by Ci tego nigdy nie darowała. W grobie się przewraca na samą myśl. - Dodał Wujek Leon

Nie myśl sobie, że pojawimy się na tym ślubie. I to jeszcze z nią! To nie jest kobieta dla Ciebie. Ona jest diabłem w ludzkiej skórze. Dlatego nie może wziąć kościelnego! - kontynuowała Ciotka.

Tylko nie powtarzaj tam Dorocie nic o czym tu rozmawiamy – zakończył Wujek z tym swoim uśmieszkiem, mówiącym jakim był dla niego wspaniałym Ojcem zastępczym.

 

Wtedy Filip zawahał się ze ślubem. Kochał ich nad życie. Chociaż to była bardzo toksyczna miłość.

Może przełóżmy to na inny termin? Tak będzie lepiej. Oni będą spokojniejsi

Filip. Ja... Zrobisz jak będziesz uważał, ale jak przełożymy ślub, to ja nie wiem jak ja się zachowam. Nie wiem czy będę umiała być przy Tobie z myślą, że oni są i zawsze będą Tobie mówić co masz robić i jak żyć. Nie wiem jak to się na nas odbije.

Na szczęście dla nich Filip wybrał jak należy. Ale odtąd nie mieli spokoju od rodziny, która nigdy nie przyjęła Doroty jak swojej. Prosto w oczy nie mówili nic, ale za plecami... Dorota wiedziała jak bardzo ją winią, że Filip zaczął żyć po swojemu.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy