Alternatywa Janusza cz. I - wersja po drobnej korekcie

Autor: pawel90119

Życie pana Janusza tylko na pozór wydawało się normalne i niezbyt skomplikowane. Na pierwszy rzut oka nie wyróżniał się niczym szczególnym, był jednym z mężczyzn w sile wieku, miał około 180 centymetrów wzrostu i był dobrze zbudowany, jego doświadczenie życiowe  i stanowczość zostały podkreślone poprzez ostre rysy twarzy, niczym u hutnika w pocie i znoju hartującego stal. Przez całe życie starał się sumiennie wywiązywać ze swoich obowiązków, życie go jednak nie szczędziło.

W przeciągu ostatnich kilku lat wydarzyło się wiele złych rzeczy, które w ogóle nie powinny mieć miejsca. W tym roku właśnie przypadała piąta rocznica śmierci jego żony po trzyletniej gehennie związanej z chemioterapią, przyszedł czas na zaśnięcie w obietnicy lepszego przyszłego życia.

Tęsknił bardzo za jej dotykiem, szmaragdowymi oczami, rudawoblond złocistymi włosami, które wypadły wskutek licznych zabiegów wyjaławiających organizm. Pomimo swojej choroby była taka piękna i dzielna. W jego pamięci zachował się obraz jej falowanych włosów niczym łanów żyta, pachnących letnim powietrzem.

Jednak jakkolwiek mógł pojąć chorobę przecinającą nić ludzkiego życia, niczym mityczna Atropos. Trudno było mu przyjąć śmierć jedynego syna, który zginął w wypadku samochodowym trzy lata temu. W Januszu drzemało głębokie poczucie winy, chłopak rozbił się na drzewie w jego własnym samochodzie. W tym roku miałby skończone 24 lata. Serce go bolało, gdy patrzył na Emilię stojącą w osamotnieniu nad trumną Grzegorza.

Ciągle nie mógł pogodzić się z losem, który jakby wrzucił go w zaklęty krąg. Każdy dzień stał się dla niego niczym kadr filmu, którego nie można cofnąć, ani przewinąć. Przynosiło mu to wielki ból niekiedy wprowadzało w stany depresyjne. Uważał się jednak za człowieka silnego, stawiającego czoła wszelkim niepowodzeniom. Często wieczorem spacerował ulicami miasta, lubił powracać do dawnych lat.

Podczas spotkań towarzyskich Najbardziej cenił Bielana, właśnie za to, że mógł z nim powspominać dawne lata. W sumie spędzili w szkolnej ławie cztery lata, potem odbyta razem w jednej jednostce dwuletnia służba wojskowa. Wszystko to sprawiało, że mimo wszystko chciał żyć. Zenon Bielan często dość przesadnie żartował, że gdyby nie nadzwyczajnie dobra kuchnia jego żony odstąpiłby mu ją, aby przyjaciel czuł się szczęśliwy. Jednak wiedział, że Janusz ciągle nosi obraz swojej żony w sercu. Nie dziwił się temu w młodości sam się w niej podkochiwał, czuł jednak że związek nie może dojść do skutku, gdyż Ewa od początku była zakochana w Januszu.

Rozmowy z przyjacielem  zawsze wpływały na Janusza kojąco. Wytworzył sobie świat w pewien sposób alternatywny, filtrujący do rzeczywistości jedynie to co mogło nadawać właściwą dynamikę do działania.

Kilka miesięcy od pogrzebu żony próbował zacząć nowe życie, zaczął spotykać się z Oliwią koleżanką żony, którą ciągle prześladował cień z przeszłości, gdyż każdy kolejny mężczyzna po pewnym czasie dosłownie lub w przenośni znikał jej z zasięgu. Jednak z żadnym z nich nie czuła się tak dobrze jak z Januszem. Gdy żyła jego żona Oliwia nie mogła wyjść z podziwu jakie szczęśliwe małżeństwo tworzą. Pomimo, że ich syn był jedynakiem w niczym go nie ograniczyli to także było dla niej fenomenem. Janusz i Oliwia spędzali ze sobą dużo czasu, chodząc brzegiem jeziora przy blasku księżyca nawet w zimne październikowe wieczory. Rozkrzesała się między nimi iskierka bliskości nie tylko duchowej, ale także cielesnej, jej zapach przypominał Januszowi Ewę co doprowadzało go niemal do rozpaczy, swój ból próbował ugasić w pożądaniu jej karminowego ciała.  W tych trudnych chwilach Oliwia zawsze próbowała być blisko Janusza, swój wolny czas dzieląc na spotkania z nim i na wyjazdy do chorej matki do Lublina.  Najdłuższy wyjazd trwał około miesiąca i w tym czasie z Januszem zaczęło się dziać coś niepokojącego, przestał odpowiadać na jej telefony, wiadomości tekstowe oraz maile.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy