Inna...(cz.II)

Autor: agatkafrezja

         Dzień mijał za dniem. Nie zmieniało się nic, oprócz pogody za oknem. Jej szkoła znajdowała się w innym mieście, więc każdego ranka biegła bez tchu na autobus, który i tak zawsze przyjeżdżał spóźniony. Gwarno było w nim i tłoczno. W końcu czymś musieli dojechać do pracy i szkoły ci wszyscy ludzie. Mało kogo było stać na luksus jazdy własnym autem.

         Tego dnia ścisk w autobusie był jakby większy niż zazwyczaj. Dziewczyny stojące w pobliżu środkowych drzwi, nie zwracając uwagi na innych pasażerów, piszczały z zachwytu opowiadając wrażenia z imprezy urodzinowej ich wspólnej znajomej, która odbyła się w ubiegły weekend. Staruszka, siedząca w pobliżu, co chwilę kręciła z politowaniem głową, wysłuchując przedziwnych opowieści, w których więcej było przechwałek niż jakiegokolwiek sensu. Chłopak stojący przy oknie, ze słuchawkami w uszach, zdawał się być nieobecny w całym tym zamieszaniu. A ona widziała i słyszała nawet najdrobniejszy szczegół. Ktoś kogoś prosił o skasowanie biletu, kto inny o ustąpienie miejsca siedzącego komuś starszemu.

         Kiedy dojechała na miejsce, deszcz, który ledwie mżył gdy wychodziła z domu, teraz już rozpadał się na dobre. Parasol jak zwykle tkwił w kącie korytarza, nie pamiętając już dnia, kiedy ostatni raz był w użytku. Miała jednak kaptur, który nie mógł jej uchronić przed nadmiarem zimnych kropli, jednak spowolniłby proces całkowitego przemoczenia włosów. Nie założyła go jednak. Szła powoli chodnikiem, rozkoszując się łzami z nieba - jak zwykła myśleć o deszczu. Zawsze wywoływał w niej uczucie smutku i budził wspomnienia lat dziecięcych. Pamiętała ten czas, kiedy to mając sześć czy siedem lat, wracała ze szkoły i "mierzyła" głębokość każdej napotkanej kałuży. Na samą myśl o tamtych dniach pojawiał się na ustach uśmiech a stopy niosły ją w stronę najbliższego bajorka, których już kilka powstało na brzegach pobliskiego trawnika. Opanowała się jednak natychmiast, przypomniawszy sobie miejsce i czas w jakim się obecnie znajduje. Nawet nie spostrzegła kiedy dotarła pod drzwi szkoły. Było już zbyt późno na wizytę w szatni, więc pognała czym prędzej wprost pod salę, w której to już za chwilę rozpocząc się miała pierwsza lekcja...

 

c.d.n.

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy