Opowiadania z lumpeksu

Autor: Tunia1414
. Znajdziesz sobie faceta i się od nich wyprowadzisz. 32 33 – Spoko. Już znalazłam. Ciebie! – I co ja mam z tobą zrobić? Zabrać cię do domu matki i będziemy żyć we trójkę? – Nie. Chociaż chciałabym poznać twoją mamę. Chcę, abyśmy byli przyjaciółmi, wiesz, bądź moim bratem. Jestem sama jak palec. – Chyba że tak. Przyjdź jutro pod koniec dnia do sklepu, wrócimy razem. Powiem mamie, żeby zrobiła coś lepszego na obiad. – O, to cudownie. – Amy zaczęła podskakiwać jeszcze wyżej. – To do jutra! Pies pokiwał jej ogonem na pożegnanie. – A ty co!? Podlizujesz się jej? * Matka jak zwykle już spała. Ciemności panujące w domu nie przeszkodziły Anthony’emu wejść do kuchni, aby razem z psem zajrzeć do lodówki. Światło oświetliło obie twarze. Znalazł parówki. Jedną dał psu, drugą jadł, idąc po schodach do swojego pokoju. Około południa do sklepu przyszła Amy. W dżinsowej sukience i fioletowych rajstopach wyglądała jak papużka. Włosy związała niebieską wstążką. Wyglądała bardziej wizytowo. Nie żuła gumy. Pies powitał ją, podskakując z radości. – Zabierasz go do pracy? Szef ci pozwala? – spytała Amy. – Już pozwolił. Nie chcę, żeby siedział w domu. W końcu to sklep dla zwierząt. Poczekaj z nim na dworze, muszę przed zamknięciem trochę tu podziałać. Było miło iść z Amy, której buzia się nie zamykała. Nie słuchał tego, co mówiła, nie był przyzwyczajony do takiego bombardowania słowem. Nie chciał jej przerywać, ale rozumiał, że musi ją trochę wychować. Przy stole Amy siedziała jak zaklęta. Kiwała tylko grzecznie głową i króciutko odpowiadała na pytania matki. – Ile masz lat, dziecko? – Sie… szesnaście. – Zarumieniła się. Kłamstwo ma krótkie nogi, pomyślał. – To twoja dziewczyna, Anthony? – Nie, mamo. To koleżanka, tylko ostatnio jej obiecałem, że będę dla niej bratem. No i dobrze, bo ja nie mam siostry. – A! To taka zabawa – zaśmiała się matka – Amy, bywaj u nas tak często, jak chcesz, a teraz jedz, bo ci wystygnie. Po obiedzie Amy zaczęła buszować w jego płytach. Co chwila wydawała z siebie okrzyki zachwytu. – Dasz posłuchać? – Masz, słuchaj. – Podając jej słuchawki, zrozumiał, że to koniec jego wolności. Będzie musiał ciągle 34 35 coś dla niej robić, ustępować, bo jeszcze się rozbeczy. Aby okazać jej swoje niezadowolenie, zszedł na dół i usiadł koło matki na kanapie. – No i co? Poszła sobie? – Nie. Słucha moich płyt i leży na moim łóżku. – Musisz jakoś unormować sprawy, ale daj jej trochę luzu. Ona jest jak dzikie dziecko. Ale jest miła. – Wiem. * Tego wieczoru we trójkę, razem z psem, przemierzali drogę do klubu. Nagle ulicą zawładnął dźwięk syren kilku policyjnych samochodów. Przemknęły obok nich i po chwili dźwięk ucichł. – To gdzieś niedaleko – powiedział. Przyspieszyli kroku. Po chwili jakiś policjant zagrodził im drogę. – Stop! Dalej nie można! Stop! – krzyczał. Na ulicy stało kilka samochodów z migającymi światłami. Policjanci ukryci za nimi mieli broń wycelowaną w opuszczony dom, który tak zainteresował Anthony’ego. Policjant z tubą przy ustach wołał: – Wszyscy wychodzić z podniesionymi rękami! Macie pięć minut. Potem strzelamy! Zapadła cisza. Dom wyglądał na martwy, ale w jednym z górnych okien drgnęła poszarpana firanka. Cisza była okropnie ciężka, podkreślona miganiem niebieskiego światła, przy zapadającym zmierzchu potęgowała uczucie grozy. – Anthony – szepnęła Amy. – Oni mogą tu stać godzinę. Będą wołać i wołać, a my tymczasem mykniemy bokiem za samochodami. To tylko dwieście metrów i będziemy w klubie. Przecież nas nie zabiją. – No niby tak… Dobra, startuj. Ruszyli z opuszczonymi głowami w stron

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy