Opowieść Rinoi - Wschód, cz II

Autor: Rinoa017

Mam nadzieję, że już więcej części do Wschodu nie napiszę... Taak, nazbierało mi się tu tego.... No ujmijmy? Trochę. Wystarczająco.

 

Nie wiem, po co ciągam to dalej... Może to denerwujące, ale? Ktoś mógłby nawet mruknąć, czy burknąć.... Mniejsza, o większość... Że jestem masochistką. W sensie psychologicznym.

Ale naprawdę czasami wylanie doświadczenia gdziekolwiek i komukolwiek, nawet osobie, która przeżyła coś podobnego, może być dla mnie samej pomocne. Tak! A co! Choć raz będę tą.... Przepraszam za wyrażenie... Pieprzoną egoistką. Raz mi wolno.

Szczególnie, że przy okazji nie zagrażam innym... Chyba. Tak myślę. Aczkolwiek?

Nieważne.

 

Część trzecia Wschodu: Stolica

 

Nienawidzę tych świateł. Nienawidzę tej przeklętej ciemności, tego cholernego peronu, tego wnerwiającego, ciężkiego i czarnego plecaka. Nienawidzę zimna. Nienawidzę tych białych, tynkowanych ścian i nienawidzę dworca. Wszystko razem wzięte doprowadza mnie do łez. Kolejny tydzień w tym przeklętym mieście "studentów". Znowu wszystko przyprawia mnie o ból głowy i chęć płaczu. I gdyby nie słuchawki w moich uszach, które dzięki muzyce pozwalały na olanie całej sytuacji i sprowadzenie jej do typowego dla mnie "nieważne" albo "kłopotliwe" (czasem także w wersjach angielskich, japońskich albo mieszanych...)... Tak, pewnie bym się rozpłakała.

Na szczęście "Corruption Garden" Meguriny Luki i "Love is War" Nodoame trzymało mnie niemal za każdym razem w ryzach. Ewentualnie była to inna piosenka z mojej szerokiej playlisty komórkowej, mającej.... Zaraz zerknę.... *sięga po komórkę i sprawdza pliki, wraca po pięciu minutach*... Taaak, dobre ponad 200 piosenek. A jak raz niemal zawsze na zawołanie "Peron 3" włącza się "Corruption Garden". Jakby komórka wiedziała, co mnie trzyma w ryzach...

No ale to też nieważne. Jakbym to skwitowała: "Nandemonai" (w wolnym tłumaczeniu z japońskiego właśnie oznacza owe "nieważne". Zapewne pojawi się też mendokusei, co znaczy "kłopotliwe"). Studenci już się chyba nasłuchali tego słowa. Większość "moich  studentów" nawet wie, co te słowo znaczy...

Ale nie o nich tutaj. Z uczelnią jakoś sobie radzę.... W miarę.

Gorzej z czym innym. Czy słyszeliście kiedyś o niedograniu uczuciowo-mentalnym?

O ile coś takiego w ogóle istnieje.... Chyba... Tak myślę.

Nieważne.

Ale... Gorszych lokatorów trafić się nie dało. Chyba. Tak... Taaaak, a co mi tam! Tak myślę.

Dlatego nienawidzę tego miasta. Tydzień z nimi. Kolejny tydzień wyżyty tylko po to, by go przeżyć i wrócić do domu. Ciekawe, kiedy to się skończy....

Oby jak najszybciej. Bo czuję, że Megurina nie na długo starczy i będę musiała szukać kolejnego "uspakajacza". Niestety, do Skarbka nie dzwonię po 7, bo on też się uczy.... No i nie ma jak. Aczkolwiek gadam z nim ile mogę. I powiem szczerze, że jego głos działa na mnie najlepiej... Szkoda, ze jesteś tak daleko, Kotku....

No ale dobra. Dość. O co chodzi?

To dosyć skomplikowane, aczkolwiek i dziwaczne. A mianowicie: o niewyspanie. Krzyczenie. Kłótnie.... Czyli coś, co powinnam olać, szczególnie, gdy nasłuchałam sie tego przez.... No, powiedzmy.... Trzy czwarte życia. Szczególnie w szkole.

Ale akurat ta baba działa mi już na nerwy... Jednego dnia się podlizuje, stwierdza, ze jestem cicha jak myszunia i w ogóle, by kolejnego dnia się wydrzeć na mnie i zmieszać z błotem...

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy