Rozdział 1 Weronika i Tomek Część 1

Autor: Wierszybajka

- A niech cię, Tomek. Zawsze musisz być taki dosłowny? 

Weronika nie mogła uwierzyć w to co podpowiadały jej oczy, to co powinno być prawdą, a przecież nie mogło się nią stać!

- Dla ciebie wszystko, najdroższa! Moja Lisica zawsze dostanie czego chce! - Krzyczał do niej ukochany z czubka wielkiego drzewa, pokrytego dorodnymi wiśniami, które jeszcze wczoraj było ledwie sadzonką!

- Z ciebie to chyba naprawdę jest jakiś czarodziej! 

- Dokładnie mag. Stary, straszny i potężny. - Odparł chłopak, zeskakując na ziemię. – A ty jesteś moja lisią wiedźmą. 

- Jaką wiedźmą? Tomek teraz mnie obrażasz. - Orzekła udając złość.

- Nie mam zamiaru najdroższa, trochę poniosły mnie marzenia. 

- Powiedz chociaż, jak to możliwe? Wczoraj sadziliśmy tutaj o taki pałączek. - Pokazała na metr od ziemi. - Dzisiaj jest tu to drzewo.

- Mówiłaś, że chciałabyś jeszcze w tym roku spróbować jego owoców. Więc proszę bardzo. Czy moja pani jest zadowolona? - uśmiechał się dumny z wyczynu.

- To na pewno nasze podwórko? - nie dowierzała Weronika.

Nie odpowiedział, tylko uśmiechnął się jeszcze szerzej. Paskudak jeden, niczego nie powie.

- A teraz na poważnie, jak to zrobiłeś? - domagała się dziewczyna.

- Znowu mi nie uwierzysz, ale znam kilka środków przyśpieszających rozwój roślin. 

- Nawet jeśli to prawda, pewnie kosztowały majątek. Tomek, przecież wiesz, że dopiero co kupiliśmy ten dom liczy się każdy grosz. Ty nie masz stałej pracy. -

- Jak zawsze praktyczna, myślisz o wszystkim. Nie martw się Weroniko, nie kosztowało mnie to więcej niż ruszenie moich leniwych, szarych komórek. 

- Niedługo bierzemy ślub... jeszcze to na głowie, a ty mnie ciągle zaskakujesz. Już nie wiem... czy dobrze robię wychodząc za ciebie. Miałam nadzieję, że będziemy z roku na rok patrzeć, jak rozwija się drzewko, jak będzie rosło razem z naszymi dziećmi. 

- O zmienności kobiecych marzeń. – Tomek zagrzmiał swoim głębokim, donośnym głosem, a wyraz zadowolenia nadal nie schodził mu z twarzy.

 

W ogóle, zawsze w towarzystwie Weroniki promieniował permanentnym szczęściem.

Czasem bywał smutny zasępiony, ponury nawet, ale wystarczyło, że napotkał jej wzrok i znów wracała w jego oczy wesołość.

 

- Jeśli chcesz odwrócę ten proces, ale proszę moja najdroższa, chociaż spróbuj owoców. - Zachęcał, wiedząc jak jego narzeczona uwielbia wiśnie.

- Większość mężczyzn zaczęła by w tym momencie przekonywać swoją wybrankę o swojej wyjątkowości, że nie ma dla niej lepszej partii – rzekła dziewczyna z dostojnością i powagą godną lwicy. - A tu mój Tomeczek proponuje, że jak urósł, tak skurczy wisienkę, oczywiście dla mojej wygody. Jesteś niewiarygodny!

- Od pięciu lat się ze mną prowadzasz i dopiero teraz zauważyłaś? Obiecałem ci, że spełnię każde twoje życzenie jeśli jest to w mojej mocy. 

Objął ją, przytulił i ucałował policzek jak miał w zwyczaju gdy nie był pewny reakcji wybranki na odważniejsze gesty. Pewnie dobrze wiedział, że tak należy postąpić.

- Czeka nas tyle wydatków, tyle problemów. 

- Obiecałem ci moja pani. Przy mnie nie będziesz musiała się o nic martwić. 

Ujął jej dłoń i musną swoimi wargami dokładnie tak jak można zobaczyć na starych filmach. Weronikę zachwycały te chwile gdy zachowywał się jak wyrafinowany gentlemen. Zupełnie jakby pochodził z innej epoki. Z innego świata gdzie kobieta była damą a mężczyzna jej rycerzem.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy