Rozdział 14 (hmmm małe +18)

Autor: Pilar

Obudził się nad ranem. Berenika nadal spała wtulona w jego ramiona. Widział na jej twarzy malujący się uśmiech. W pamięci odtwarzał każdy moment ich wspólnego wieczoru. Czuł na sobie ciepły oddech ukochanej, kiedy ich usta odklejały się od siebie. Kiedy drżącymi dłońmi rozpinała guziki nowej koszuli detektywa, czuł, jakby milion szpilek wbijało się w jego ciało, powodując chęć gonitwy ku wspólnemu spełnieniu. Nie chciał niczego przyspieszać. To był ich czas. Chciał zapamiętać wszystko, jak najlepiej.  Patrząc na jej piękne, długie włosy, opadające na ramiona, czuł milion drobnych iskier wybuchających w brzuchu. Moment kulminacyjny nastąpił, kiedy zobaczył ją całą w stroju Ewy. Nie mógł nasycić oczu. Sam nie wiedział, co powoduje u niego taki wybuch gorąca. Iskierki tańczące w kominku wesoło przyglądały się ich bezwstydnym gestom, dając temu, co chwila stosowny dźwięk żarzącego się ognia.

Pragnął poznać każdy zakamarek jej organizmu. Dłońmi najpierw dotykał skóry kobiety, by następnie wytyczyć sobie drogę ustami. Tak cudownie reagowała na jego pieszczoty. Nawet teraz słyszał jej urywany oddech i organizm wijący się w tańcu rozkoszy.

I te cudowne oczy Bereniki. Świeciły niczym węgielki wyjęte z ognia. Rozkosz, malująca się na twarzy niewiasty, sprawiała mu największą przyjemność. Nic innego się nie liczyło. Byli tylko oni i dźwięk, palącego się drzewa, wydobywającego się z kominka.

Kiedy ich ciała złączyły się ze sobą, poczuł coś, czego jeszcze nigdy w życiu nie odczuł, z żadną inną kobietą. Nie potrafił ubrać tego w słowa, jednak czuł wewnętrzny spokój. Nigdy w takich chwilach nie zastanawiał się nad tak poważnymi sprawami. Seks był dla niego pogonią ku zaspokojeniu własnych rządzy. Wtedy nie liczyło się danie rozkoszy drugiej stronie. To była zwykła fizjologia.

Teraz natomiast on się nie liczył. Miał w swoich rękach skarb, który musiał za wszelką cenę chronić i obdarzyć wszystkim, co najlepsze. Była taka krucha i bezbronna. On, jako mężczyzna chciał dać jej to, na co zasługuje. Celowo dawkował każdy swój ruch i gest, by mogła zatracić się w ilości doznań. Momentami chęć spełnienia przyprawiało go niemalże o ból. Oboje tego wyczekiwali i dążyli do wspólnego zwięczenia intymnej chwili.

Kiedy wreszcie zmęczony opadł na nią, poczuł się niezwykle szczęśliwy. Czując jej normujący się już oddech pragnął zatrzymać czas, by mógł wiecznie rozkoszować się tym wydarzeniem.

            - Długo tak mnie obserwujesz? – usłyszał nagle zaspany głos dziewczyny.

            - Mógłbym o wiele dłużej – odpowiedział, pochylając się nad nią i dając jednocześnie czułego całusa. – Dzień dobry – wymruczał między jednym pocałunkiem, a drugim. Berenika odwzajemniła pocałunek, po czym wstała i założyła na siebie jego pogniecioną, wczorajszym zajściem, koszulę. Tak ubrana weszła do swojej sypialni, by po chwili wyjść z niej nadal przyodziana w jego ubranie i trzymająca na ręku córeczkę.

            - Zobacz, kochanie – powiedziała, wskazując na Krzyśka. – Wujek tu jeszcze jest – podała małą, ubranemu już mężczyźnie, a sama poszła do kuchni, by nastawić wodę na poranny napój większości ludzkości. On natomiast patrzył na nią, jak zaczarowany. Nie potrafił oderwać oczu od swojej bogini. Został jednak całkowicie sprowadzony na ziemię przez dziecko trzymane w ramionach, które dosyć mocno pociągnęło go za włosy.

            - Co maleńka? Chcesz zwrócić na siebie moją uwagę, co?

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy