Wspomnienia z życia Natalie - część kolejna

Autor: Adminka
szystkie emocje spływały wraz z kolejnymi łzami. Przytuliła ich do siebie starsza kobieta-pani dyrektor, wzdychając - echh dzieci, dzieci co z wami począć? Kolejne dni, tygodnie, miesiące jak zawsze płynęły monotonnie, ale nie dla nich. Oni toczyli walkę o swoje szczęście. Coraz częściej dostawali pozwolenie na kilka dni, na wspólne bycie razem. Całym sercem czuli się już rodziną. Więc czemu los nie był dla nich łaskawy? Minęło kilka lat. Stracili już całą nadzieję. Żyli od spotkania do spotkania, dzieląc się swoim życiem w każdej chwili spędzonej razem. Wiedziała o wszystkich jego dziecięcych problemach. Zbliżały się święta i tak jak kiedyś, znowu szef zaprosił ją do siebie. Przyszło pismo z urzędu, zresztą kolejne w sprawie jej adopcji. Nie wiedziała o tym. Nie zdawała sobie sprawy, że szef może pomóc jej w jakikolwiek sposób, a tymczasem on zakomunikował jej, że wreszcie wszystko jest na dobrej drodze, że za dwa, trzy miesiące będzie mamą. W tym momencie już nie potrafiła utrzymać emocji. Uściskała szefa i rozpłakała się. Głowa opadła na ramię, a czyjeś ręce kładły mały koc na jej kolana, chcąc okryć zmarznięte już nogi. Przebudziła się. Zobaczyła przed sobą duże, dziecięce i radosne oczy. A potem przytulili się i razem obejrzeli reklamę, która właśnie się rozpoczęła. Postanowili nazajutrz iść do tego samego domu dziecka, w którym odnaleźli siebie, a w którym nadal opiekę nad całością sprawowała przesympatyczna starsza pani dyrektor. Filip nazywał ją babcią, co zawsze wywoływało serdeczny uśmiech na jej twarzy.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy