I Początek cz.2 - Podróżując przez czas

Autor: LenaVenator

    Po wędrówce przez kręte korytarze, Kerra wraz z Urszulą znalazły się w niewielkim pomieszczeniu, w którym miała znajdować się garderobą. Dziewczyna rozejrzała się dookoła, po prawej stronie stała wielka szafa, zajmująca większą część pokoju, a naprzeciwko znajdowało się wielkie lustro z półkami obok, na których stały kapelusze i biżuteria poukładana starannie w pudełeczkach.

   Ursula otworzyła szafę, w której były same długie suknie. Po czym gestem wskazała jej, że powinna podejść i coś sobie wybrać. Kerra nieśmiało podeszła i pogładziła ręką materiał pierwszej zielonej sukni z czerwonymi zdobieniami. Materiał był bardzo delikatny i w dotyku przypominał zamsz, lecz był dość ciężki, więc jej ręka musnęła kolejną suknię. Okazała się być koloru brązowego, a zdobienia wykonane były złotą nitką. Wszystkie suknie wiszące w szafie były przepiękne i zapewne zarówno bardzo drogie. Ursula patrzyła niecierpliwie na dziewczynę oglądającą sukienki.

-Panienko, za moment przybędzie Pan Rafer, a Panienka jeszcze nie gotowa… - powiedziała cicho.

-No tak, prawie zapomniałam – westchnęła Kerra i chwyciła brązową suknię.

     Ursula od razu zabrała suknię z jej rąk i pomogła jej się przebrać. Na koniec zawiązała ciasno gorset, tak, że ledwo można było w nim oddychać. Służąca zmusiła Kerrę, aby usiadła przed lustrem i zaczęła tworzyć coś skomplikowanego na jej głowie z ognistych włosów. Kerra przyglądała się z zaciekawieniem odbiciu w lustrze. Zwinne palce Ursuli zaplatały jej włosy i spinały w jakąś fryzurę. Po chwili była prawie gotowa. Ursula spięła jej włosy w coś w rodzaju koka z drobnymi warkoczami, jednak zostawiła kilka rudych kosmyków, które wydostawały się estetycznie z fryzury i uformowane w ładne sprężynki, podskakiwały lekko przy każdym jej ruchu.

-Naprawdę, piękne. Dziękuję – Kerra zwróciła się do Urszuli. A ta, tylko lekko się skłoniła, najwidoczniej to należało do jej zadań. Pomogła jeszcze dobrać jej biżuterię do sukni, którą okazał się komplet brylantów.

-To te, które dostała Panienka na urodziny od Pana Rafera – powiedziała z dumą w głosie.

   Kerra nic nie odpowiedziała, założyła tylko brylantowe kolczyki, które mieniły się jej w dłoniach i pozwoliła, aby służąca założyła jej naszyjnik. Zarazem chciała i nie chciała poznać Rafera, budził w niej ciekawość, ale także bała się tego, jaki to będzie człowiek. Z zadumy wyrwała ją Ursula, która pokazała jej wszystkie kosmetyki leżące na toaletce. Kerra uśmiechnęła się do niej i usiadła ponownie przed lustrem, oglądając wszystkie pudełeczka ze specyfikami, a Ursula podpowiadała jej do czego służą.

-Wyjątkowo Panienka dzisiaj zaspana, że nawet nie pamięta do czego służą kosmetyki – zachichotała Ursula, lecz szybko zakryła ręką usta i spuściła głowę przepraszając.

-Nic się nie stało, Ursulo – odparła Kerra, spojrzawszy na kobietę. Naprawdę zaczynała ją lubić.

 

   Kerra wstała i podeszła do większego lustra. Wyglądała niezwykle pięknie, gorset podkreślał jej kobiece kształty, a suknia pasowała do koloru jej włosów, blasku zaś dodała jej biżuteria od tajemniczego Rafera.

-Czy ja już spotkałam Rafera? – Kerra zwróciła się do służącej marszcząc brwi, nie mogąc przestać myśleć o tym mężczyźnie.

-Jeszcze nie, Panienko. Ojciec Panienki i Pana Rafera postanowili o waszym małżeństwie, ale dziś pierwszy raz Panienka go zobaczy.

- D-dobrze – odpowiedziała Kerra, ale zrobiło jej się ciemno przed oczami, straciła kontrolę nad własnym ciałem i zachwiała się lekko. Zemdlała, lecz Ursula zdążyła ją w porę złapać.

Gdy Kerra otworzyła oczy, ujrzała służącą, która ją wachlowała i podstawiała jakąś substancję do nosa.

- W końcu Panienka się obudziła! – krzyknęła Ursula.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy