Wujek

Autor: saint81

Śnieg skrzypiał pod butami chłopca ciągnącego za sobą sanki po częściowo zasypanej drodze. Koła samochodów wyżłobiły na niej ścieżkę po której powoli szedł w stronę domu a nad pogrążone w bieli okoliczne pola nieśmiało nadchodziła noc.

- Zejdź, nie mam już siły.

Dziewczynka, która siedziała do tej pory na sankach zsiadła niezdarnie i szła teraz obok próbując dotrzymać kroku starszemu bratu. Zmarznięte dłonie schowała w kieszeniach a na skrywający głowę kaptur powoli zaczęły opadać drobne płatki śniegu.

- Załóż czapkę. Jak się przeziębisz to nie będziesz mógł wyjechać z wujkiem! – zawołała do brata, który szedł wpatrzony przed siebie.

- To nie jest nasz wujek.

- Jest! Przywozi nam cukierki. I rodzice mówią że to wujek.

- Mówią, bo…

- Bo co?

- Nic... chodź szybciej…

Komin stojącego samotnie domu wypluwał monotonnie w powietrze siwe kłęby dymu, które rozpływały się nad pobliskimi polami. Odpadający od budynku tynk odkrywał czerwone cegły tworząc na ścianach nieregularne kształty niczym plamy krwi. Okno jednego z pomieszczeń uwalniało na zewnątrz żółte światło, które stanowiło odosobniony punkt widoczny z oddali wśród pogrążającej się w mroku okolicy.

- Przyjechał! – krzyknęła dziewczynka i pobiegła wyprzedzając brata.

- Ewa, poczekaj!

Jednak ona nawet się nie odwróciła i już była obok stojącego na podwórku samochodu. Przyłożyła dłonie do skroni zaglądając na chwilę przez szybę do środka po czym szybko wbiegła do domu. Chłopiec podszedł pod drzwi, zabrał zakupy, które ciągnął na sankach i podążył jej śladem.

- Wolniej już chyba iść nie mogłeś! Daj te rzeczy, kawę muszę zaparzyć, gości mamy. – Matka chłopca, która czekała przy wejściu wyrwała mu z rąk torbę z zakupami, poszła do kuchni i zaczęła wykładać wszystko na stół. – Idź do pokoju się przywitać. Dziś jest też ciocia.

- To nie jest żadna ciocia… - odparł chłopak.

- Bo jak zaraz ojca zawołam… idź i ani mi się waż jeszcze raz tak powiedzieć. – odparła ściszonym głosem i wróciła do rozpakowywania zakupów.

Chłopiec ze spuszczoną głową wszedł do pokoju. Na wypłowiałej kanapie siedział mężczyzna z kobietą, oboje elegancko ubrani jednak ze względu na panujący w pomieszczeniu chłód wciąż byli w swoich płaszczach. Naprzeciwko, w równie starym fotelu siedział ojciec obu dzieci paląc nerwowo papierosa. Mała Ewa stojąc pomiędzy nimi zajadała się właśnie kolejnym cukierkiem i rzucała swój onieśmielony wzrok to na ludzi na kanapie, to na ojca i brata.

- Może byś się tak przywitał z ciocią i wujkiem a nie tak stoisz!? – krzyknął ojciec do chłopca, który szybko podniósł głowę.

- Dzień dobry.

- Cześć Mariuszku, ale już z ciebie kawał faceta. – odezwała się z uśmiechem kobieta. – Pamiętam cię jak byłeś taki malutki a tu proszę!

- Zabierz siostrę i idźcie się przebrać. Wujek przywiózł wam ubrania, przymierzcie je i się pokażcie. – powiedziała matka wchodząc do pokoju i niosąc kawę. - I niech Ewa umyje ręce po tych cukierkach, przypilnuj jej i przyjdźcie szybko.

- Chodź Ewka.

Dziewczynka z lekkim zawstydzeniem chwyciła jeszcze jeden cukierek i odwijając go w pośpiechu poszła za bratem do ich pokoju. Na jej łóżku leżała jasnoniebieska sukienka na widok której aż rozszerzyły się jej źrenice, natomiast u brata rozłożona była koszula i nowe spodnie. Dzieci przebrały się w milczeniu, Ewa z entuzjazmem, Mariusz wyraźnie się ociągając i po kilku minutach wrócili do rodziców i gości.

- O, proszę! Jakie śliczne dzieciaki! Pokażcie się, pokażcie!

- Słyszeliście co ciocia powiedziała, podejdźcie bliżej! – matka strofowała dzieci, które zrobiły kilka kroków do przodu.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy