Skrytobójca

Autor: go24
Karol zamknął oczy i głęboko zaciągnął się świeżym powietrzem. Tak wspaniale było znowu być wolnym, tego uczucia nie da się porównać z żadnym innym. Ostatnie dziesięć lat, które powinny być najpiękniejsze w życiu, spędził w więzieniu. Dziś ma dwadzieścia osiem lat, postanowił, że nie straci już ani jednego dnia. Najpierw musi zorganizować swoje życie, znaleźć pracę, może nawet pomyśleć o zakupie mieszkania, chociaż to już dalsza perspektywa. Teraz marzy tylko o ustatkowaniu się i powrocie do normalności. Na początek zatrzymać się w mieszkaniu siostry, wyprowadziła się za swoim facetem, niedługo po zakupie mieszkanie w Warszawie. Teraz planowała sprzedanie lokum, ale nie śpieszy jej się z tym i może poczekać kilka tygodni, ewentualnie miesięcy. Pieniądze na start Karol ma ze spadku, podczas odsiadki zmarli rodzice, majątek został podzielony na pół, między niego i Aśkę, jego siostrę, jedynych spadkobierców. Do mieszkania dotarł wieczorem, klucze dostał od Aśki podczas jej ostatniej, trzeciej wizyty. Pierwszy raz przyszła powiedzieć o śmierci matki, drugi o śmierci ojca. Miesiąc temu była się pożegnać. Wiedziała, że wychodzi i przyszła zaproponować swoją pomoc, oraz prosić, aby jej nie szukał, nie starał się kontaktować. Nie był to jej pomysł, tylko jej męża, dopiero wtedy dowiedział się, że wyszła za mąż. Związała się z jakimś politykiem, posłem czy senatorem i nie chce on być łączony z byłym więźniem, mordercą. Siostra nie zostawiła aktualnego adresu, nawet nie powiedziała, do jakiego miasta się wyniosła. Nic. Przeprosiła jedynie i stwierdziła, że tak będzie najlepiej dla wszystkich. Wziął prysznic i położył się. Nie miał zamiaru się opijać, iść na dziwki, czy coś jeszcze innego. Nie potrzebował odreagowywać po odsiadce, nie czuł takiej potrzeby. Chciał spać w wygodnym łóżku, to był jego sposób na uczczenie wolności. W środku nocy coś wyrwało go ze snu, jakieś dziwne uczucie, że ktoś lub coś go obserwuje. Rozejrzał się, ale nie dostrzegł nikogo. Za oknem wiatr świstał, z oddali dobiegał sygnał karetki, normalna noc w mieście. Uśmiechnął się do siebie, było za cicho, żeby stary więzień mógł spać spokojnie, nikt nie krzyczał, ani nie starał się zagadywać z innej celi. Kiedy spokojnie kładł się na poduszce wydawało mu się, że w kącie pokoju coś się poruszyło. Podniósł się ponownie i teraz widział już wyraźnie. Z cienia w kącie sypialni wyszedł jakiś mężczyzna w długiej czarnej szacie, na głowie miał kaptur, na tyle duży, że niemal zasłaniał całą twarz, widać było jedynie usta i oczy, przerażające, całe białe, wyglądały jakby nie miał źrenic. Postać podeszła do łóżka bezszelestnie, nie zakłócał niczym ciszy panującej w pokoju. Karol nie mógł się poruszyć, był całkowicie zaszokowany. - Witaj i nie obawiaj się, nie przyszedłem cię skrzywdzić, gdybym miał taki zamiar, już bym to zrobił – nieznajomy mówił równym głosem, niemal bez emocji, było to przerażające, ale w jakiś sposób wywoływał spokój i zaufanie. Karol chciał się odezwać, ale nieznajomy go ubiegł – Nie mów nic. Dziś ja mówię, ty słuchasz. Przy naszym kolejnym spotkaniu, jeżeli kiedykolwiek nastąpi, wysłucham ja ciebie. Jestem jedynie posłańcem, przychodzę do ciebie z propozycją. Dziesięć lat temu zabiłeś człowieka, może wydawać ci się, że był to wypadek, ale ja wiem, że tak nie było. Proponuję ci wstąpienie w szeregi Dzieci Mroku, organizacji zrzeszającej skrytobójców, bractwo. Jeżeli będziesz zainteresowany moją propozycją zapal w nocy tą świeczkę w oknie sypialni. – wskazał ręką świeczkę w oknie, na której widniał wizerunek sztyletu – Gdy znak zostanie dostrzeżony otrzymasz instrukcje, co do pierwszej misji, chrztu. Teraz wróć do snu. Postać wolno wycofała się w cień, Karol przewrócił się na bok i zasnął momentalnie. Wstał rano i poszedł pod prysznic, ciekawiło go, co sprawiło, że miał taki dziwny sen. Zaproszenie do bractwa skrytobójców, bezszelestny mężczyzna z białymi oczami. Wychodząc z łazienki włączył telewizor na kana

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy