SKRZYDŁA

Autor: poetadoctus

Od pewnego czasu odkrywam w sobie wiele cech Ikara . Naszą największą wspólną cechą jest pęd do wolności. Chęć bycia wolnym stała się siłą napędową mojego bytu. Ikar wraz z Ojcem chciał wrócić do domu z miejsca niewoli  , ja zaś marzę o ucieczce z oków mojej choroby. Wbrew pozorom mózgowe porażenie dziecięce (czy też jak podaje literatura fachowa  mpd.) z wiekiem  coraz bardziej przeszkadza 

Może to głupio zabrzmi , ale mi osobiście moja choroba przeszkadza w rzeczach najprostszych jak choćby pójście „na kawę ”z przyjaciółmi , które z reguły przeradza się w wielką „wyprawę”. Nagle  okazuję się , że trzeba mnie zawieść , odwieść itd. W skutek czego przyjacielskie spotkanie jest zawsze traktowane jako „spotkanie na szczycie  ”, gdyż zawsze pojawiam się z moją „ochroną przyboczną” , która w sobie właściwy sposób powie mi już ma miejscu: - Syneczku, czekam na telefon. – Zaczyna się kolejny dramat, zamiast oddać się w pełni przyjemności przebywania  w grupie przyjaciół, muszę pamiętać, że nie mogę wrócić z tego spotkania , ani za wcześnie (bo przecież chciałbym się zrelaksować w miłym towarzystwie ), ani też za późno (bo przecież nie mieszkam sam i  muszę pamiętać o rodzicach )                      Poza tym  denerwujące jest to , że często w rozmowach z najbliższymi podkreślane są spawy , na  które nie ma jednoznacznej odpowiedzi . No , bo jak odpowiedzieć na pytanie typu czemu się nie chodzi , mimo długo trwałej rehabilitacji,  czy też czemu mimo swego ograniczenia ruchowego robi się wszystko , by  być osobą aktywną, albo moje ulubione pytanie : - Czemu masz takie dziwne marzenia?    Kto wie , może właśnie dzięki tym moim „dziwnym marzeniom” jestem tym kim jestem . Wstyd się przyznać , ale lubię marzyć .

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy