spotkanie jacka sapiehy i tadeusza nowackiego/ 1

Autor: wit0ld
Spotkanie Jacka Sapiehy i Tadeusza Nowackiego w mieszkaniu Tadeusza Nowackiego. - i jak ci się podoba… daj skończyć… no i jak podoba ci się? To tylko początek. Jak u Sapkowskiego, co nie? Cholera. Zasmuca się. - zasmuciłeś się. - cholera tego tez nie skończę. Napijesz się jeszcze? - a jak. - wiesz co różni ludzi i krasnoludy ? widzę, ze nie wiesz. Mianowicie to, że, a doszedłem do tego po dłuższych badaniach, że… Już wiem cholera. Jak człowiek coś robi to robi dobrze, robi źle albo nic nie robi … ale … ale!, żeby wrócić do początku, jak jest dobry to jest dobry, jak jest zły to udaje, że jest dobry, chociaż jest zły do gruntu , rozumiesz?, … mhm – taka jest jego natura! - a krasnoludy? - cholera, no właśnie, zadałeś interesujące pytanie. Krasnoludy czynią dobro i nie zapominają o własnym interesie. Co więcej … dobro to dobry interes! Rozumiesz , klap – klap. Dobro – interes, nie ma interesu jeśli nie ma dobra. Dobro bez interesu też się nie liczy. Tacy są cholery. - dobrze być krasnoludem… - masz… - krasnoludy mają swoje krasnoludki? - tego nie wiem, ale przemyślę to. - muszę iść, Tadek. - wpadasz jak po ogień, nawet ci przyjacielu nie powiedziałem jak przetłumaczyłem z angielskiego „ I love you”. To może cię zaszokować. - co teraz tłumaczysz – powiedział Jacek Sapieha unosząc się z fotela do samego siebie. - autobiograficzną książkę pewnego rapera wychowanego nad Mississippi o nazwie Missi Mouse- odpowiedział . - to chyba wiem jak przetłumaczyłeś I love you. - cholera, no? - pieprz się lewą ręką ? - bój się Pana! moje tłumaczenie jest precyzyjniejsze, ale powiem ci jakie następnym razem. - dzwoniłem wczoraj do Aleksandra, nie był zbyt rozmowny… Wydawał się przygnębiony- powiedział to z ręką na klamce od drzwi. - trzeba się spotkać… - bye - hola. Zdjął płaszcz i wyszedł na mroczny poranek. U Tadka zawsze było zimno. Tadeusz Nowacki natychmiast po wizycie przyjaciela zasiadł do biurka nad książką , by w spokoju przeanalizować czy nie zmienić przetłumaczonych przez niego trzech angielskich wyrazów w tekście rapera pełnego wynurzeń - - „ ta mała pieprzona Alice powiedziała , że się zabujała – na to ja Mouse Missi pomyślałem , czy ona naprawdę powiedziała że „się w tobie zabujałam mój kochany” ja na to odpowiedziałem – „ w tym nie ma nic dziwnego moja mała Missii , bo ja za tobą szaleje jak szerszeń i nic w tym dziwnego , bo masz cipkę jak kochana moja jak cudo” Na co moja Missi zdobyła się na wyznanie , że „ a ty masz konia jak marzenie” po czym pociągnęła ustami z uznaniem, co bardzo mi się spodobało.” Latają nam bąble miedzy oczami i nikt nie wie kto to jest Aleksander oprócz Jacka Sapiehy i Tadeusza Nowackiego. Aleksander był zagadką do rozwiązania taką samą jak to , co dalej robił Missi z małą Alice i co takiego Tadeusz napisał, co było podobne do Sapkowskiego. Tadeusz z zadowoleniem zamiótł jeszcze raz wzrokiem tekst i tak jak stał tak się położył. Przed zaśnięciem pomyślał jeszcze – „ a co tam, jestem kawalerem, golić się nie muszę , bo nigdy się nie goliłem, a po za tym jestem doktorowanym wykładowcą ( w tym miejscu przeszło mu jak błyskawica pytanie – a kto mnie doktorował i z czego? ), jest wtorek rano jedenastego listopada, jestem cherlawy i mogę poczuć senność w tych okolicznościach. Kiedy już właściwie spał uporczywie powracało wzmagające sen pytanie – „ Aleksander, Aleksander, a dlaczego Jacek zadzwonił do Aleksandra skoro od roku nie rozmawiają ze sobą … ? „ Po pół godzinie wstał żeby się odsikać. Doszedł do muszli z zamkniętymi oczami i powrócił do łóżka , by na nie paść. Nie możemy zrozumieć skąd Tadeusz posiadł taką umiejętność? To proste- trenował, a oprócz tego ubikacja była w zasięgu ręki, jak wszystko w jego kawalerce na osiedlu 1000 lecia w

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy