spotkanie jacka sapiehy i tadeusza nowackiego/ 1

Autor: wit0ld
no mu opadły na oczy przysłaniając podręczny talerz , biały , zmyślny, wykaligrafowany od spodu, wzięty na stół ze zlewozmywaka po uprzednim opłukaniu . Sól była na miejscu. Chleb smakował , choć trzaskał. Łyżka wystarczała. Widelec był daleko. Nóż , jak to , no cóż, nóż – Tadeusz zawiązał go któregoś pięknego dnia na sznurek i przybił sznurek papiakiem do krawędzi stołu – służy mu do dzisiaj. Piwo wkomponowało się w smak jajecznicy. Wszyscy kochali Tadeusza ,a jego studenci wprost szaleli za nim jak za niedościgłym wzorcem. Aleksander i jego żona Vendulka w swoim domku z przybudówką dla ochroniarzy w szczerym lesie nad Chechłem nieopodal Tarnowskich Gór, które są największym węzłem kolejowym w Polsce, co zresztą nie ma żadnego znaczenia. To co stało się wczoraj wdzierało się do jego myśli zewsząd. Nie zaznał jeszcze nigdy w życiu takiego strachu, fascynacji nierealności, obrzydzenia, nadziei nawet podskórnej , niezidentyfikowanej , a w szczególności niepewności. Tak, niepewności tego co ma począć. Fale gorąca przelewały się przez niego na wspomnienie, czy Tamten go widział, czy lepiej pójść na policję , czy to może być jego atut w jakiejś grze, wydawało mu się, że zna zabójcę... „ Przecież byłem spacerowiczem, spacerowałem z Szu tylko” – pomyślał. Dziwnie poczuł się w roli słabeusza, dodał sobie otuchy przywołując swoje osiągnięcia„ Jestem Prezesem , wiem co się kręci dookoła, mówią o mnie twardy, zarabiam, wczoraj zaraz przed tym spotkałem się z ministrem gospodarki „. Ta myśl na chwilę rozluźniła Aleksandra Twardego , gdy jak przed oczami stanął mu Minister wijący się w imponderabiliach władzy między zieloną lampką biurkową, telefonem stacjonującym na blacie , a miniaturową biało czerwoną flagą osadzoną na plastikowy sztyft. Minister wykonał swoje zadanie należycie – zawyrokował Aleksander Twardy po tym spotkaniu do Anny sekretarki o typowych polskich rysach i figurze, asystentki, powierzycielki interesownych planów, zaufanej osoby w wieku 25 lat o blond siwych włosach na głowie i energii dorównującej elektrowni bełchatowskiej. Sosny za oknem były wspaniałe. Podszedł szybko do drugiego okna jak to zwykł robić żeby zobaczyć jezioro. Jeziora nie było , bo opadło ze względu na działalność Huty Aluminium w Miasteczku Śląskim. To go zaminowało. Opadł. Może zapomnieć o wszystkim, ale jak? Przywarł do niego angielski „ statement of facts”( znał bissness inglisz lepiej jak gwarę), streszczenie faktów bez ich interpretowania. 1. 22:05/Wyszedłem z psem na spacer 2. około 22:15/Szu odsikał się jak zwykle przy ulubionym drzewie w rzędzie innych, za boiskiem, przy drodze. 3. W tym samym czasie zobaczyłem Fiata Pandę jadącego wolno, co z naprzeciwka nadjeżdżającego Landcruisera z nadmierną prędkością po lewym pasie przecinającego zakręt. 4. Samochody zderzyły się. 5. Kierowca Landcruisera wyszedł z samochodu i podszedł do leżącej kobiety i ją zabił. 6. Wróciłem do domu o 22:45 jedenastego listopada dwutysięcznego szóstego roku. Aleksander Twardy ubrał się pośpiesznie , rzucił w stronę sypialni „ wychodzę na chwilę „ i zniknął za drzwiami. Postanowił sprawdzić to co wydarzyło się raz jeszcze krok po kroku, może to było nierealne? Wiedział, że nie. Wyszedł na ziąb i spocił się na myśl , że nie… Doszedł do tego drzewa . Powracające obrazy powstrzymywały go przed ucieczką do domu. Obrazy były jak milisekundowa stop klatka. Raz zatrzymywały się, by zaraz po tym gnać jak szalone. Jak w zwolnionym filmie. Jak w przyśpieszonym filmie. Zbliżenia były rzeczywiste, a jednak nie z tego świata, pod różnymi kątami , a nawet z góry… „Ja tak tego nie widziałem „ -wyszeptał do siebie opierając się o pień. O ten sam , za którym schował się machinalnie , gdy uświadomił sobie , że przed czołowym zderzeniem nie ma ratunku. Czarny jeep wyłaniający się z mgły po prostu wbił się w

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy