spotkanie jacka sapiehy i tadeusza nowackiego/ 1

Autor: wit0ld
czerwoną Pandę. Zmiażdżył lewą część Pandy. Impet rozerwał ją na pół na biało – czerwonym, kamiennym słupku. Dach wbił się w podłogę. Energię pochłonęła ściana rowu melioracyjnego rozszarpanego przez lecącą rozbitą masę żelastwa z istotami wewnątrz… Ziemia i zgniła trawa pokryła wszystko. Tuż przed tym , gdy powietrze miał rozerwać jazgot metalu powolutku położył lewą dłoń na łbie Szu, który posłusznie przywarł całym sobą do zmrożonej skorupy śniegu zaśpiewającymbył skrzypnięciem pod masą i ciepłem psa. Aleksander nie usłyszał pisku opon – byłem wstrząśnięty - pomyślał. To dziwne, że światła ciągle się paliły. Szu zaczął się trzęś i skulił się spazmatycznie na huk zderzenia, zajęczał i chciał się wyrwać w uskoku. Złapał go za sierść mocno i przydusił do ziemi . Prawą ręką odciągnął mu łeb za lewym uchem i powiedział, żeby się uspokoił – „ nic się nie stało , szi, si, sass… okey „ – powiedział odrywając oczy od spektaklu. Wtedy nie bał się. Wtedy opiekował się. Wtedy nawet nie zdawał sobie sprawy, że jest w szoku……………………………………………………… Wrócił do domu z ubrudzonymi w błocie? butami. Za żeliwną bramą odpowiedział „dobry wieczór” na „ dobry wieczór „ Wacka o pseudonimie Komando. Otworzył dwoje drzwi. Szu przywitał go jakby nie widział go od miesięcy, ale wycofał się szybko do kojca i tylko spoglądał , a raczej łypał oczami na Aleksandra, a on poklepał go tylko. Przeszedł przez salon, zatrzymał się, podszedł do telewizora, otworzył lodówkę, nalał sobie do zwykłej szklanki Teachersa .Wypił. Odstawił szklankę na kameruński stoliczek. Wszedł do małżeńskich pokoi. Usłyszał „ Nobody on the east to pray „ zespołu „ Diamont shape” ,i powtarzający się sygnał telefonu domowego na dźwięk którego stanęła mu krew w żyłach, i zaśpiew biegnącej w jego kierunku Vendulki ubranej tylko w biały hiltonowski ręcznik „ja odbiorę kochanie, to do mnie kochanie„. Aleksander Twardy poszedł w kierunku pokoju łazienkowego, po czym wziął bicz- prysznic i ogolił sobie przyrodzenie za pomocą zwykłego mydła, pędzla i żyletki gilette zachowując opanowanie . Vendulka krzyknęła „ achhh, ahhaaaa „ To był dzień dwunastego listopada 2006 roku. Państwo Twardzi przespali noc jak zabici. Nad ranem zmartwychwstali i zrobili sobie minety. Jacek Sapieha prowadzi samochód przez Katowice w drodze do swojego loftu w Dąbrowie Górniczej po spotkaniu w Banku Śląskim, teraz ING Bank Śląski z ulicy Korfantego w sprawie poszerzenia usług ochroniarskich przez jego firmę „ Rat Guards” z logo stylizowanej zbrojnej tarczy. Spojrzał na licznik . 30 km / godzinę. Pomyślał „ to i tak nieźle”. Z ulicy Wyzwolenia do ronda to zabójcza prędkość. Sakramenckie rondo. Ciągle w przebudowie. Oby już skończyli. Czy skończą ?– pomyślał . Jak skończą? A jak już skończą to z Chorzowa przemknę się pod nim jak lis w stronę Sosnowca! A potem pędzim na Będzin , pędzimy na Szczekociny, lecim na Szczecin , zasuwamy do mamy ! Telefon. Nacisnął przycisk. Rozpoznał głos Majora z Sekcji Pierwszej w słuchawce. - Wyrzuć . Przyjmij nowego. Spróbuj naciągnąć Sienkiewicza z Komendy Głównej. OK. Daj znać, przecież to pański kolega majorze. Jeśli nie, to ja to zrobię. Ciągle jest żonaty? A syn jest jeszcze na Usiu? To dobrze , że nie idzie mu dobrze. Mogę , ale nie chcę. Majorze to należy do pana. Cześć. Otworzył okno w swoim volvo, gdyż stanął. Nagły podmuch wiatru od Panewnik, acz krótkotrwały, to jednak dał się odczuć na twarzy jako swojski, włosy mu się nie rozwiały, gdyż trzy dni temu był u fryzjera Marka vel Marcia i obciął się na łyso ze względów propagandowych swojej firmy, takie swojskie PR – Public Relation – nowomodny teraz

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy