Srrach

Autor: bobx46

Długo szykował się na tę wyprawę. Ogolił się, wykąpał, założył odświętne ubranie i wystrugał sporych rozmiarów kij – karę. Gdy to wspominał, czuł wstyd. Dlaczego się tak tamtego dnia zachował, co go opętało? Przychodził mu na myśl tylko diabeł. Nie taki z opowieści, legend czy nawet Biblii, ale taki prawdziwy, wychodzący ze środka jego samego – z mrocznej duszy. Zdawał sobie sprawę z irracjonalności swego zachowania. Czemu się przed wyjściem tak wystroił? Chciał się oczyścić, sprawić, że poczuję się lepiej? Chyba sam nie wiedział. Przecież znachorka nie była niczemu winna, wręcz przeciwnie – chciała pomóc, tak jak pomagała do tej pory innym mieszkańcom Kruszwicy i okolicznych wiosek. Wielu ją szanowało byli jej wdzięczni.

Czekał do zachodu słońca (może żeby ukryć wstyd?). Wtedy wziął kij i wyszedł. Poruszał się powoli, z ociąganiem, prawie wlókł nogę za nogą, jakby chciał odwlec ten moment. Może coś walczyło w jego wnętrzu - pojedynek dobra ze złem, coś, co  miał w duszy jeszcze dobrego ścierało się w tej chwili z jego mrocznym „ja”. Kiedy dotarł do skraju lasu, przyśpieszył; teraz prawie biegł. Wreszcie jego oczom ukazała się chatka Heleny. Przystanął, jakby zdziwiony, że tak szybko dotarł.

- No, jestem! – powiedział na głos, dodając sobie prawdopodobnie tym samym odwagi. W leśnym domku paliło się światło.

Chatkę zbudowano z drewnianych bali, a dach pokryto strzechą. Dwa okna (tylko w jednym paliło się światło) przedzielały jednoskrzydłowe drzwi. Przed swoim domkiem „stara jędza” – jak ją w tamtych dniach nazywał Kazimierz – urządziła mały ogródek pełen kwiatów i ziół, latem pięknych i kwitnących, teraz przywiędłych i pożółkłych. Miałem kiedyś taki ogródek – zasmucił się. I to go popchnęło do działania. Podbiegł do drzwi  i otworzył je jednym potężnym kopnięciem, wyrywając je niemal wraz z futryną.

- Co, do diabła! – zaskrzeczała zaskoczona Helena, odwracając wzrok w stronę drzwi. W jej oczach pojawiło się najpierw zdziwienie, potem strach.

Kobieta miała tego typu urodę i ubierała się w taki sposób, że trudno było ocenić jej wiek. Mogła mieć równie dobrze pięćdziesiąt, jak osiemdziesiąt lat. Nikt w okolicy nie wiedział, ile wiosen sobie liczy; ludzie różnie o tym rozprawiali. Ona sama, kiedy ją o to pytano, milczała. Pojawiły się plotki, że może mieć i sto lat.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy