Szalona miłość

Autor: annakowalczak
ł, tym bardziej, że było pogotowie – przytaknął i skierował się stronę windy. Gdy wysiadał na szóstym piętrze, spostrzegł stojące dziewczyny, które wesoło rozprawiały, prawdopodobnie na temat wypadku. Na jego widok wszystkie zamilkły i rozeszły się, każda do swoich zajęć.
- Pół godziny temu, wzywaliśmy karetkę – odezwała się korpulentna kobieta o bardzo wyrazistym makijażu.
- Właśnie dowiedziałem się od ochroniarza, że karetka zabrała młodą dziewczynę.
 - Jaka ona młoda? – mruknęła i wzruszyła lekceważąco ramionami. Kiedy spojrzał na nią ze zmarszczonym czołem, zrobiło jej się trochę głupio.
 – To Izabela ze socjalnego, która zajmuje się pożyczkami, zapomogami oraz zakładowymi wycieczkami – powiedziała od niechcenia.
Gdy wszedł do swojego biura, zaczął się zastanawiać. – Czyżby to była ta sama dziewczyna, na którą wpadł zupełnie przypadkowo? Którą Iwona z kadr, nazwała ’’panną nikt’’? Oraz ta, która wydaje mu się znajoma i nie wie, gdzie ją umieścić? Wszystko wskazuje, że tak – odpowiedział na swoje pytanie. Przecież już zdążył przewertować jej dane osobowe, z których dowiedział się, że dziewczyna ma dwadzieścia osiem lat, a na imię jej Izabela. Jest od niego trzy lata młodsza, więc nie mogła być koleżanką z roku. W jednej chwili poczuł narastającą w sobie złość. - Wszystko stracone, nie zdążył zrealizować swoich planów – zacharczał pod nosem. Jutro zdaje biuro prezesowi, który powraca po dość długiej chorobie, a od poniedziałku on wraca na swoje dawne stanowisko i żeby było śmieszniej zupełnie do innej miejscowości. Wyjął komórkę i wykonał kilka telefonów. Chciał się koniecznie na czymś skupić, wyluzować, ale nieposłuszne myśli uparcie krążyły wokół dziewczyny. Poderwał się z miejsca i kilka razy przemierzył biuro. – Kim ona jest, do cholery – zaklął żeby sobie ulżyć? Zna ją, na pewno ją zna. Ale skąd? Dlaczego nie potrafi odtworzyć w pamięci, gdzie i kiedy ją spotkał? Zawsze miał cechę zapamiętywania twarzy, portret pamięciowy potrafił odtworzyć na poczekaniu. Dlaczego teraz jest inaczej? Dlaczego wszystko zamazuje się w jego pamięci i pozostaje tylko migocąca przed oczami plama?  Pospiesznie zamknął biurko, w biegu narzucił kurtkę i już był gotowy do wyjścia. Nie czekając na windę, przy której stało kilka osób, tylko zbiegł, jak szalony schodami w dół. Wsiadł do samochodu, był wyziębiony, więc od razu włączył ogrzewanie. Kiedy mijał przystanek autobusowy, spostrzegł ochroniarza, który parę godzin temu tak swobodnie z nim rozmawiał.    
- Mogę pana podrzucić – zagadnął, otwierając drzwi.
- Bardzo chętnie skorzystam, bo zimno, jak diabli – rzekł uradowany wsiadając do samochodu.
- Wiadomo już, co z dziewczyną? – zapytał, aby nawiązać temat rozmowy.
- Tak, ma na nogę założony gips, jutro dostarczy zwolnienie lekarskie. Biedulka, piękną los jej sprawił Walentynkę, nie ma, co.
- Zauważyłem, jak na swój wiek, jest bardzo poważną osobą.
- Słuszne są pana spostrzeżenia. Iza jest poważną i bardzo spokojną kobietą, nie odzywa się zbyt wiele i rzadko na jej twarzy pojawia się uśmiech. Po prostu taki ma styl bycia, a może brak jej zaufania do ludzi? Jest romantyczką, we wszystkim, co ją otacza potrafi dostrzec piękno. Kocha turystykę, a nade wszystko, uwielbia wzburzone morze, kiedy skrzeczące mewy uderzają skrzydłami o fale. Ktoś ją kiedyś nagrał na kamerę, jak wczesnym rankiem tańczyła na opustoszałej plaży, tańczyła boso podobnie, jak ta Amerykańska tancerka, która przeszła do historii. Rozniosło się to po zakładzie i przez jakiś czas mówiono na nią baletnica od siedmiu boleści.
- Ma męża?
- Nie. Iza jest samotna i wątpię, żeby kiedykolwiek zdecydowała się na małżeństwo. Coś mi się o uszy odbiło, ż

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy