TAK JEST LEPIEJ cześć. III

Autor: barbara211

Byłam już kilka metrów od samochodu, z głową pełną zamiarów dotyczących, co jeszcze dzisiaj muszę zrobić, gdy nagle przypomniało mi się, że powinnam wrócić do szpitala, aby sprawdzić w jakich godzinach robią badania. No i obróciłam się na pięcie, zmieniając kierunek. Weszłam ponownie do budynku, patrząc z uśmiechem w stronę sympatycznego portiera, który z rekami założonymi do tyłu przechadzał się po holu.

Popatrzył na mnie, odwzajemniając uśmiech. Kiwnęłam głową i stanęłam przed tablicą informacyjną, zadzierając głowę do góry oddałam się lekturze spisu. Nie zauważyłam, kiedy portier stanął koło mnie. Dopiero jego pytanie uświadomiło mi, że stoi tuż obok:

- Czy mogę pani w czymś pomóc ?

- O, to pan. Szukam…, mam zrobić badania.

- Gabinety ambulatoryjne są na I piętrze. Rejestracja w pokoju 99, od 7.00, badania od 7.15 do 11.00.

- Pięknie dziękuję. Dzięki już wszystko wiem, nie muszę tam iść. Dziękuję.

Skłoniłam uprzejmie głową, uśmiechając się do tego miłego portiera. Zatrzymałam wzrok na jego ładnej, młodej twarzy. Czy wszyscy w tym szpitalu są tak uprzejmi i na dodatek … przystojni ?

- Do widzenia, jeszcze raz dziękuję – powiedziałam i wyszłam ze szpitala. Dzisiaj już tutaj nie wrócę. W poniedziałek za to spędzę tutaj chyba kilka godzin. Muszę wziąć na ten poniedziałek wolne.

Ok. Wracam do domu. Może będzie dzwonił Krzyś.

Wsiadałam do samochodu i za około 10 minut byłam pod domem. Spoglądałam do skrzynki. Zauważyłam wstające broszurki kilku takich samych reklam. Wyciągnęłam ruloniki wraz z kopertą. Zerknęłam na nadawcę. No tak znowu energetyka. Rachunki. No co by mogło innego przyjść ? Poczta teraz dostarcza tylko reklamy i rachunki. Otworzyłam drzwi i weszłam, rzucając broszurki na szafkę obok telefonu. Weszłam do kuchni, usiadłam i otworzyłam kopertę. No, nie. Za co taki rachunek ? Przecież cały tydzień nie ma mnie w domu. Zjeżdżam tylko na weekendy. Muszę sprawdzić, czy Maciek nie robił jakiś imprez w domu, pod moją nieobecność. Z tym chłopakiem wszystko jest możliwe. Odkąd zaczęłam pracować i mieszkać w tygodniu w Krakowie nad tym chłopakiem mam ograniczony nadzór. A z moim tatą Maciek robi co chce. Mimo że mieszka u dziadka ma zupełną wolność. . Mogłam nie ulegać i zabrać go razem z Anią z sobą do Krakowa. Tam też skończyłby szkołę. A tak, widzę go tylko w weekendy i to niemal przelotem, bo zawsze ma wychodne, imprezy, wyjazdy. Oby tylko czegoś nie zmalował i zdał maturę. Na moje, jak on to zwie „gderania„ ma jedną odpowiedź:

- Mamo, spokojna twoja rozczochrana, zdam, spoko.

Gdyby mnie dzisiaj widział wchodzącą do szpitala z wałkami na głowie ? Ale jak ja im powiem o tym, że mam …, że musze iść na operację, że … ?

Nie, ojcu nie powiem. No i ani Maćkowi, ani Ani. Powiem im, że to zwykły zabieg. No dobra. Jeszcze pomyślę. Nastawię na bigos. Acha, muszę wyciągnąć mięso. Ugotuję też fasolki. Trzeba im nagotować trochę na tydzień. Dobrze, że jest chociaż pełna lodówka i nie muszę już latać do sklepu. Wieczorem zadzwonię do Basi, aby jej podziękować. Teraz nie będę blokować aparatu, bo może zadzwonić Krzysiek. A może dzwonił ? Nie, na sekretarce nikt się nie nagrał. Biorę się za te okna.

 

c.d.n.

 

 

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy