Technik

Autor: szabla

Więcej opowiadań (i nie tylko) znajdziesz też na moim blogu: tekstyszabli.wordpress.com

                Choć ten poranek nie różnił się niczym od niezliczonej ilości poprzednich, to jednak wstawał z łóżka w wyjątkowo dobrym nastroju. Nie przeszkadzało mu, że po jego opuszczeniu codziennie wykonuje te same czynności. Zazwyczaj nawet się nad nimi nie zastanawiał, ale dzisiaj sprawiały mu jakąś zagadkową przyjemność.

                Z większą niż zwykle starannością ułożył pościel i nakrył ją kocem. Szybciej i dokładniej wykonywał wszystkie ćwiczenia gimnastyczne, dodając nawet po kilka powtórzeń ekstra. Bardziej ożywiony zameldował się pod prysznicem, pod którym śpiewał na cały głos do spółki z Bobem Marleyem. Przyrządził sobie ciekawsze śniadanie i skonsumował je z przyjemnością. Nawet zapach parzonej kawy sprawiał dziś intensywniejsze wrażenie.

                Po wypełnieniu wszystkich porannych rytuałów skierował się do garderoby. Tam założył swój służbowy kombinezon i wyszedł z kwatery.

                Dobry nastrój zaczął się ulatniać zaraz po trzaśnięciu drzwi wejściowych. Kiedy technik przeszedł ledwie parę kroków i zagłębił się nieco w oszczędnie oświetlony korytarz, po początkowym zapale do działania pozostało ledwie mgliste wspomnienie. Kolejny raz przekształcił się w ludzkiego robota, który ma do wykonania szereg zaplanowanych czynności i zna je już tak dobrze, że nie musi myśleć w czasie ich wykonywania.

                Szedł więc korytarzem o stalowych ścianach, podłodze i suficie zupełnie nie zwracając uwagi na to, gdzie się kieruje. Wiedział, że po określonej ilości kroków skręci dokładnie w tą odnogę, w którą miał skręcić. Robił to już tak wiele razy, że doskonale również wiedział, ile lamp minie po drodze i co jest napisane na wszystkich drzwiach, które mijał. Mógłby przemierzyć całą trasę z zamkniętymi oczami i bez pudła trafiłby tam, gdzie potrzebował. Robił to już jednak tak często, że nawet tego typu eksperymenty straciły zupełnie na atrakcyjności.

                W końcu dotarł do końca pierwszego etapu swojej codziennej wędrówki po skąpanych w sztucznym świetle energooszczędnych lamp, zagmatwanych korytarzach. Ów koniec stanowiły jedne z wielu drzwi rozmieszczonych na ścianach dość nierównomiernie. Wszystkie one były dokładnie takie same i sprawiały takie same wrażenie nieco onieśmielającej solidności. Różniły się tylko znajdującymi się na nich napisami, które jednak wykonano tą samą czcionką. Jak do tej pory tylko te, przed którymi stanął korytarzowy wędrowiec czymś się wyróżniały. Otóż znajdował się na nich napis składający się z większych liter, które w dodatku miały kolor czerwony. Głosił on „Centrum zarządzania. Nieupoważnionym wstęp surowo wzbroniony”.

                Surowość tej wiadomości nijak nie zwróciła uwagi technika. Z tak samo obojętną miną wyjął z kieszeni kartę magnetyczną i przyłożył ją do terminalu. Rozległ się krótki świergot i drzwi same się otworzyły. Kiedy przestąpił próg, również światła zapaliły się automatycznie. Tuż po nich ożyła cała plejada monitorów wyświetlających najróżniejsze dane. Pokazywane treści były oznakowane różnymi kolorami, niektóre wskaźniki ciągle się zmieniały. Były też na bieżąco aktualizowane wykresy w najróżniejszych formach. Przy każdym monitorze z danymi znajdował się drugi, na którym wyświetlało się coś, co wyglądało na zapis z kamer przemysłowych, wyróżniało się jednak nieprzeciętną jakością przekazu, włączając w to kolory. Jako pierwsze przyciągnęły jego uwagę te ekrany, na których pewne elementy pulsowały rzucającą się w oczy barwą lub też migały intensywnie.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy