Technik

Autor: szabla

                Mimo, że spędził tam raptem kilkanaście minut, to już do końca pracy nie potrafił opanować roztrzęsienia, jakie wywołał w nim ten krótki kontakt z nieprzyjaznym otoczeniem, w którym był zanurzony. Nie to, żeby stalowo-szare otoczenie reszty stacji napawało go optymistycznie, jednak przynajmniej stwarzało pewną iluzję bezpieczeństwa, którą mógł zagłuszać świadomość, że ciągle tkwi pod kilometrami wody.

                Wybrał tę pracę, ponieważ nie potrafił zbyt dobrze odnaleźć się w życiu. Wykonywał wcześniej sporo różnorakich zawodów związanych z mechaniką i elektroniką, ale były dla niego właśnie tym – zawodami. Nigdy nie czuł się z nikim specjalnie mocno związany i chociaż doskwierała mu samotność to nie potrafił zmienić tego stanu rzeczy. Często marzył o jakimś zajęciu, które dałoby mu pretekst do zostawienia społeczeństwa i jego norm za sobą. Dlatego kiedy tylko dowiedział się o naborze na stanowisko technika w nowotworzonej, ultranowoczesnej stacji badawczej, to nie wahał się ani chwili. Ku swojemu zaskoczeniu pokonał wszystkich konkurentów i dostał to stanowisko. Z jakichś powodów wydawało się, że bardziej od jego znajomości nowoczesnej techniki interesuje rekruterów to, czy ma rodzinę. Po kilkumiesięcznym przeszkoleniu zjechał na dół w batyskafie i od tamtego czasu nie widział powierzchni.

                Początkowo cieszył się jak małe dziecko swoją pozorną swobodą. Praca go stresowała, jednak brak jakiegokolwiek nadzoru pozwalał mu się z nią oswajać bez zewnętrznej presji. Oczywiście poza możliwością śmierci… Jakkolwiek by nie było, początkowy czas radości płynącej z odizolowanej samotności w końcu się skończył. Nie chciał się do tego przyznać nawet przed sobą samym, jednak ta świadomość nieubłaganie wsączała się do jego umysłu. Od jakiegoś roku funkcjonował z natarczywą myślą, każącą oczekiwać w każdej odczytanej wiadomości z góry informacji o tym, że zostaje odwołany na powierzchnię. W każdej jednak znajdowały się tylko suche dane do aktualizacji oraz czasami jakieś wieści o najważniejszych wydarzeniach. Mógł tylko klikać potwierdzenie otrzymania i przeczytania. Z jakichś powodów naukowcy odpowiedzialni za projekt uznali, że dwustronna komunikacja zaburzy wynik eksperymentu. Jego kontrakt był bezterminowy, więc nie pozostawało mu nic innego jak wyczekiwać zbawiennej informacji o powrocie do społecznego życia.

 

**

 

                W końcu!

                „Proszę oczekiwać na batyskaf, którym wróci pan na powierzchnię, jutro o godzinie 0800. Proszę o spakowanie wszystkich osobistych rzeczy i zabranie ich ze sobą.”

                Te dwa suche zdania na końcu dzisiejszej wiadomości wywołały istną galopadę uczuć. Na niczym nie mógł się skupić, lecz tym razem nie z powodu stresu, a z podniecenia. Wieczorem wszystko dokładnie spakował i położył się wcześniej, lecz prawie całą noc nie mógł zasnąć. Na szczęście płynąca mu w żyłach adrenalina odsunęła rano zmęczenie. Czekał na batyskaf przy śluzie grubo przed ósmą. Ten zadokował jednak z iście naukową precyzją dokładnie o podanej godzinie.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy