Twinning Część 2

Autor: Kleve

         — Ile mam czasu? — zapytał goląc się.

         — Godzinę. Zdążysz spokojnie.

         — Jeszcze tego by brakowało, żebym się spóźnił.

         Po dwudziestu minutach był już gotowy. Z nocnej szafki wyjął służbowy pistolet i kaburę. Obejrzał dokładnie broń przy dziennym świetle. Czarna, wypolerowana lufa lśniła czekając nie-cierpliwie, aż znowu zostanie użyta. Piotr nie pamiętał już ile razy z niego strzelał. Mimo pracy, jaką wykonywał nigdy nikogo nie zabił. Nigdy nie pozbawił życia żadnego z nich…

         Założył kaburę i schował w niej niebezpieczne narzędzie. Czując jego ciężar przy żebrach przeszedł do przedpokoju. Za nim opuścił mieszkanie przejrzał się jeszcze raz dokładnie w lustrze. Spoglądał w odbiciu na swoją ogoloną twarz. Miał trzydzieści trzy lata, a wciąż wyglądał bardziej jak młodzieniec niż dorosły, poważny mężczyzna. Aż dziw, że mimo prawie ciągłego upojenia alkoholowego prezentował się tak dobrze. Tylko te zmęczone, smutne oczy, którymi obserwował świat potwierdzały, że widział nimi niejedno podczas służby.

         — No, jestem gotowy — oświadczył wysoki blondyn, odchodząc od lustra. — I jak wyglądam?

         — Wyglądasz świetnie! — z komplementowała go Hestia. — Idziesz do pracy, czy na podryw?

         Piotr uśmiechnął się lekko pod nosem.

         — Hestio, to był żart?

         — Tak. Posiadam liczną bazę kawałów, żartów i komplementów na każdą okazje. Jak chcesz to mogę cię rozśmieszyć do łez.

         — Może później. Kiedy nadawałem ci imię Hestia, nie wiedziałem, że domowe systemy mogą mieć poczucie humoru.

         — Równie dobrze mogłeś mnie nazwać Westą, ale nie robi mi to różnicy. Ja, jako Sztuczna Inteligencja nie rozumiem tylko po dziś dzień faktu, dlaczego nazwałeś mnie imieniem greckiej bogini, a każesz mi posługiwać się głosem Marilyn Monroe. Gdzie tu powiązanie?

         — To proste. Ponieważ miała seksowny głos.

         — Naprawdę? — zdziwiła się SI.

         — Tak, naprawdę. Hestio?

         — Słucham?

         — Co by się z tobą stało, gdybym nie wrócił?

         — Najprawdopodobniej zamieszkałby tu twój zastępca, a ja przybrałabym nowe imię wedle woli nowego pana. Wy ludzie macie śmieszną tendencję do nadawania imion wszystkiemu, co się da. A czemu pytasz?

         — Tak sobie myślę…        

         — O czym?

         Mała kamerka zamontowana przy ścianie zrobiła zbliżenie. Wytwór ludzkiej technologii nie mogło najwyraźniej nadążyć za tokiem myślenia żywej osoby.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy