Twinning Część 2

Autor: Kleve

         Prawda była jednak zgoła inna. Cenę za sukces w jego mniemaniu można było zapłacić na różne sposoby. Lojalnością wobec szefa lub organizacji, pięknym domem w górach i pełnym kontem w banku, ale nigdy, przenigdy niewolno nikomu kazać zapłacić za sukces swoją moralnością! Dlatego nie żałował ani apartamentu ani samochodu. Żałował za to, że dziesięć lat temu, jako młody człowiek dał się omamić wizją lepszego i wygodniejszego życia. I przystał na złożoną propozycję uznając, że natrafił na idealną okazję. Rachunek, jaki mu wystawiono okazał się jednak za wysoki.

        Cała droga minęła mu na zastanawianiu się jak potoczyłoby się jego życie, gdyby odrzucił dawną propozycję. Zanim się spostrzegł, znalazł się przed murem, za którym stał wysoki niepozorny budynek, jakich w Warszawie wiele. To tu znajdowała się siedziba Agencji i poszczególnych Wydziałów. Mężczyzna po trzydziestce poczuł w środku chłód, jakby ktoś zatapiał w nim sztylet wykonany z lodu. Jad, którym był pokryty rozprzestrzeniał się w jego organizmie niczym zaraza. Nowicki wciąż nie pozbył się bólu głowy, a myśl o powrocie do pracy tylko je potęgowało. Nie mając wyboru zbliżył się niechętnie do dwóch mężczyzn strzegących bramy. Zameldował się i przyłożył prawą dłoń do konsoli. Tożsamość została potwierdzona i dwaj funkcjonariusze przepuścili go, nakazując otworzyć bramę. Piotr przechodząc przez nią patrzył się na zamontowane na górze kamery śledzące każdy jego ruch.

         Odczuwając odruchy wymiotne pokonał schody i wkroczył do siedziby Polskiej Agencji Wywiadowczej. Przestronny hol przywitał go ciepłem, które przyjąłby z wdzięcznością gdyby znajdował się w innym miejscu. Pozdrawiał znajomych mu pracowników, kierując się na ostatnie piętro, gdzie mieścił się Wydział, dla którego pracował. Wsiadł do windy i wcisnął odpowiedni guzik. Podłoga zadrżała pod jego stopami, a Nowicki pragnął, żeby się zepsuła. Żal mu było zmarnowanej szansy i miał nadzieję, że nie będzie zmuszony rozmawiać z własnym przełożonym.

         Nadzieja rozwiała się szybciej niż wiatr zamiatał pożółkłe liście na zewnątrz. Jak tylko opuścił windę i zasiadł za swoim biurkiem podeszła do niego jedna z pracownic Wydziału i rzuciła krótko:

         — Szef chce cię widzieć.

         — Zaraz przyjdę — odpowiedział, próbując zyskać na czasie.

         — Chce cię widzieć teraz!

         Piotr posłał gniewne spojrzenie kobiecie i wstał, zostawiając mebel ponownie w spokoju. Nie lubił się z nim rozstawać, ponieważ na dnie ostatniej szuflady trzymał w tajemnicy przed wszystkimi zdjęcie byłej żony. Z tego powodu lubił swoje stanowisko pracy. Często, gdy pozostawał tutaj do późna w nocy, pisząc zaległe raporty wyjmował owe zdjęcie i patrzył na uśmiechniętą dziewczynę, którą kiedyś poślubił. Rozpamiętując przeżyte razem z nią chwile Nowicki pogrążał się w rozpaczy. Najczęściej rozdrapując dawne rany wracał pijany do domu ponownie odkładając obowiązki na później, powodując przy tym gniew i irytację Hestii. Dotychczasowe błędy niczego go nie nauczyły, a na domiar złego musiał „przywitać się” ze swoim szefem. Idąc jak na ścięcie zastanawiał się, jak zostanie powitany. Wątpił, żeby było ono przyjazne. Stanął naprzeciwko drzwi i zapukał w nie niepewnie.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy