Twinning Część 2

Autor: Kleve

         — Wejść — usłyszał chropowaty głos po drugiej stronie.

         Agent specjalny Piotr Nowicki przekręcił klamkę i wszedł do gabinetu. Czuł się zażenowany, a przecież notorycznie narażał własne zdrowie i bezpieczeństwo. Jednak człowiek o siwych włosach siedzący za dużym, masywnym biurkiem był nie tylko szefem Wydziału, ale również jego byłym… teściem. Dowódca całej sekcji, a prywatnie ojciec Iwony zwrócił się do Piotra oficjalnym, wyniosłym tonem:

         — Siadaj. Masz robotę.

         Młodszy mężczyzna zrobił, co mu kazano.

         — O co chodzi? — spytał.

         — Dzisiaj około południa nasi ludzie odkryli niezarejestrowaną komorę klonującą niedaleko Wrocławia. Niestety, kiedy przybyli była ona pusta. To znaczy, że czyjś wyhodowany klon jest teraz właśnie na wolności. Twoim zadaniem jest go oczywiście złapać. Natychmiast udajesz się do Wrocławia.

         Pracownik rządowej Agencji, a w przeszłości zięć poruszył się niespokojnie w fotelu.  

         — Skąd ta pewność, że jego celem jest Wrocław?

         — Klon niezbyt umiejętnie zaciera za sobą ślady, chociaż nie znamy jego tożsamości.

         Piotr zdziwił się, słysząc taką odpowiedź.

         — Jak mam śledzić kogoś, kiedy nic o nim nie wiem? Przecież odkryliśmy komorę. Powinniśmy znaleźć w miejscu klonowania jakieś odciski palców albo próbki DNA.

         — Sęk w tym, że nic nie znaleźliśmy. Miejsce przed naszym przybyciem zostało dokładnie wyczyszczone. Nic nie mamy.

         — To interesujące. Ktoś chciał, żebyśmy odnaleźli aparaturę, ale nic poza tym.

         — Właśnie, dlatego natychmiast tam jedziesz. Potrzebuję do tej sprawy najlepszego agenta.

         — Zrozumiano! Natychmiast wyruszam!

         Nowicki podniósł się i zamierzał się pożegnać, ale jego szef zatrzymał go ruchem ręki.

         — Jeszcze jedno — zwrócił się do niego — Powiedziałem, że potrzebuję do tego zadania najlepszego agenta, ale nie człowieka. Iwona powiedziała mi, jak się skończyło wasze wczorajsze spotkanie.

         Piotr przełknął głośno ślinę. A jednak wszystko staremu powiedziała. Ojciec jego byłej żony utkwił w nim swój wzrok pełny gniewu i pogardy.

         — Pracujesz dla mnie a to znaczy, że pracujesz dla państwa. Góra jest z ciebie zadowolona, więc nie mogę nic ci zrobić, czego żałuję, ale teraz zwracam się do ciebie prywatnie, jako ojciec Iwony i twój dawny teść.

         — Mogę to wyjaśnić — zaczął powoli podwładny, ale przełożony natychmiast mu przerwał.

         — Milcz! Nie chcę słuchać twoich głupich i żałosnych wymówek! Dość się ich już przez te dziesięć lat wysłuchałem!

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy