Tylko prawda

Autor: al-ks

 

 

Rozdział 1

 

-Ej, stój! -krzyknęła Blanka- kumpela Izy.- Izka, zaczekaj.

-Aaa…to ty.

-No...ja. A, co się stało? O co chodzi z imprezą? Wybiegłaś ze szkoły tak szybko. Nie zaprosił cię?- Blanka wie, że od jakiegoś czasu Iza bardziej lubi Kamila.

-Nie za dużo pytań na jeden raz? Z resztą...wcale na to nie liczyłam. -Kamil to miły i inteligentny chłopak- przyjaciel Izy i Blanki. Zaprosił nową dziewczynę ze szkoły na siedemnaste urodziny kolegi z drużyny koszykarskiej . Według Izy dziewczyna jest dziwna -ma tęczę na głowie, czyli burzę kolorowych pasemek. Chociaż jej nie znała, nie lubiła Anastazji. Nie chciała poznać jej bliżej, wiedziała że zbliżyliby się do siebie z Kamilem. Miałaby wtedy mniejsze szanse.

-Przepraszam, chciałam tylko pomóc. Wiesz, że zawsze...- mówiła Blanka, ale Iza jej przerwała.

-Ok! Nie chcę o tym rozmawiać.

 Cisza.

-Pójdziesz ze mną gdzieś? -zaproponowała Blanka.

-No nie wiem. Nie chcę...jestem wściekła-odparła Iza.

-Ale ja wiem jak ci poprawić humor. No chodź... chodź, chodź.

 

 Były już na miejscu. Blanka zdecydowała, że zabierze przyjaciółkę do salonu kosmetycznego. Może tak będzie najlepiej. Iza trochę się zrelaksuje i zrobi to, co dziewczyny lubią najbardziej. 

-Ooo. A my co tu robimy?- spytała Iza.

-Chyba żartujesz? Wchodź. Idziemy na maaanicure do znajomej mojej mamy. Ma na imię Józefina jest najlepsza w mieście. No serio.

-Ale ja nie mam dzisiaj...

-Właź! –krzyknęła Blanka-Iza ujrzała błagalne spojrzenie kumpeli i weszła do salonu. Po czym usiadła na krzesełku przy małym stoliku i grzecznie czekała na panią, która niebawem miała przyjść i się nią zająć. Tuż obok niej, przy stoliku siedziała Blanka i uśmiechała się do niej.

-Musiałaś?

-Musiałam co? Iza, jestem pewna, że jak tylko stąd wyjdziemy...to...

-Witam panie- nagle rozległ się głos Józefiny.

-A, dzień dobry. Jesteśmy punktualnie, prawda? Wiem, że nie lubi pani, kiedy się spóźniam, więc dzisiaj jestem na czas. Jest ze mną moja przyjaciółka, dopadła ją chandra i pomyślałam, że przyda jej się...

-Dzień dobry-natychmiast przerwała Blance Iza.

 Blanka trochę się zarumieniła. W końcu się zapomniała. Jest paplą. Nie potrafi przestać gadać nawet w delikatnych sprawach. Iza w porę zareagowała- często upomina kumpelę, żeby czasami się powstrzymywała. Ale to na nic.

-Dzień dobry- odpowiedziała kosmetyczka.- To jakie kolory lakierów wolicie? Modne są teraz tęczowe...- kosmetyczka dalej ciągnęła, ale Iza wzdrygnęła się na myśl o tęczy. Przecież Anastazja ma tęczowy kolor włosów, więc miałaby się upodabniać do dziewczyny swojego kumpla?- Nie chciała tu przychodzić, ale Blanka ją tu zaciągnęła siłą!

-Ja wybiorę kolor czerwony. To mój ulubiony.- powiedziała przyjaciółka. A ty Izka? Iza...Iza? Jaki wybierasz kolor?

-Podoba mi się francuski manicure- odpowiedziała.

Z salonu wyszły uśmiechnięte i udały się do domu Izy. Rodzice Izy wkładali w dom dużo serca. Był ładny i dość duży ,mieszczą się w nim kuchnia z jadalnią, salon, trzy pokoje i dwie łazienki- na dole i na górze. Pokoje Izy i jej starszego o dwa lata brata Marcina są  na górze. Według Blanki to najlepiej urządzone pokoje na świecie.

         Blanka jeszcze nie tak dawno podkochiwała się w Marcinie. Chłopak jest wysokim blondynem, dobrze zbudowanym. I te jego ciemne oczy. Trochę mroczne. Miała rację, bo Marcin jest trochę tajemniczy. Nigdy nie był wylewny, raczej skryty, ale towarzyski. Ma mnóstwo przyjaciół, ale jak twierdzi Iza, to typy imprezowiczów. Często jest poza domem, co rodziców wprawia w zakłopotanie, chociaż Iza zawsze powtarza, że to już dorosły chłopak. Skończył już przecież dwadzieścia lat. Ale troski nigdy za wiele.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy