Tylko prawda

Autor: al-ks

-Aa…- wzdrygnęła się Iza i spostrzegła tę Lalę.

-Widzisz co narobiłaś?!-  krzyknęła z pretensją Anastazja.

-To ty oblałaś mnie drinkiem…- Iza weszła z powrotem do kuchni żeby się wytrzeć.

-Lepiej mnie posłuchaj zdziro!- mówiła Anastazja.- Nie zamierzam dzielić się z tobą Kamilem i zapamiętaj sobie…

         Przerwała jej Iza.

-Czego ode mnie chcesz?! Jesteś nowa i myślisz, że wszystko Ci wolno? Przez ostatni czas odsunęłaś ode mnie mojego najlepszego kumpla i to na swoją korzyść! O co masz do mnie pretensje?

 

         Kilka osób przyglądało się kłótni. Iza kierowała się już do wyjścia kiedy Anastazja trąciła ją ramieniem.

-Co robisz?- odezwała się Iza.

-Ostrzegam Cię- zagroziła dziewczyna.

-Mam gdzieś czego ty chcesz! Znajdź sobie własną paczkę- rzuciła ostro Iza.

         Wtedy rozpętało się piekło. Dziewczyna chwyciła Izę za rękę i gwałtownie nią szarpnęła. Iza poczuła promieniujący ból i chwyciła się za łokieć. Nim zdążyła zareagować, Anastazja pchnęła ją o szafkę stojącą tuż za nią. Iza broniąc  się podniosła prawą nogę i sprytnie kopnęła dziewczynę w brzuch.

 

-Nie daruję Ci tego!- krzyczała Anastazja i poderwała się naprzód.

 

Nagle poczuła na twarzy dłoń prowokatorki i siłę z jaką uderzyła ją w twarz. Słychać było ich krzyki. Nikt nie reagował na walczące dziewczyny. Ludzie stali jak wryci. Nic nie mówili, tylko patrzyli.

 

-Ty gnido!- krzyczała Iza.- Z całej siły spoliczkowała dziewczynę i ciągnęła za długie pasmowe włosy. Nagle poczuła na biodrach czyjeś ciepłe i duże dłonie.

 

-Jeszcze mnie popamiętasz łajzo!- odgryzała się Nastka. I wyszła z kuchni.

 

Zdenerwowana Iza nie wiedziała co ma zrobić, a co dopiero powiedzieć. Spojrzała tylko na chłopaka, z którym wcześniej piła piwo. Bez zastanowienia pospiesznie wyszła z kuchni. W domu panował chaos. Muzyka grała stanowczo za głośno. Rozbolała ją głowa. Było tłoczno. Postanowiła, że nie będzie nikogo informować o całej sytuacji i kierowała się do domu, do swojego domu. Na zewnątrz było już ciemno i chłodno. Nie chciała szukać Kamila, żeby odwiózł ją do domu. Chciała jak najszybciej stąd wyjść.

         Dziesięć minut później znalazła się w pobliżu parku. Pogoda gwałtownie się zmieniła i lunął deszcz. Padało bardzo mocno. Iza przemokła do suchej nitki. Miała na sobie tylko białą, zwiewną bluzkę, ciemne rurki i czarne buty militarne. Było jej zimno. Przyspieszyła kroku i zauważyła światła nadjeżdżającego samochodu. Zatrzymał się obok niej.

-Co tu robisz?- zapytał nieznajomy.

-Wracam do domu- odpowiedziała nie odwracając wzroku w jego stronę.

-Wsiadaj, podwiozę Cię- zaproponował chłopak.- Zaraz zmokniesz- ciągnął dalej.

-Daj mi spokój… i tak już jestem mokra- niechętnie przyznała Iza.

         Chłopak zatrzymał samochód i wysiadł z niego. Iza przyglądała się przystojniakowi.

-Co robisz?- zapytała.

-Będziemy moknąć razem. Jak to mówią ,,razem zawsze raźniej’’- uśmiechnął się do niej rozbrajająco.

         Stali tak chwilę i przyglądali się sobie. Iza odwzajemniła uśmiech i dodała:

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy