Ubieranie dotyku

Autor: hasziszijjun

Zakrapiam błyskiem matowe kropki moich źrenic i podlewam cienie dymem, który schowałem pod powiekami. Chwile drżą z zimna... obrazy przed oczami zawieszone jak na ścianie. Jeden obraz zamknięty jest w ramie. Depresje mieszają się na nim z euforiami. Wszyscy, którzy nań patrzą, uśmiechają się... trajektorie tych spojrzeń zostawiają w powietrzu ślady przypominające zwęglone nitki babiego lata.

Gdy lek zaczyna działać, postanawiam dotknąć tych iluzorycznych pociągnięć. Podrażniają moje synapsy prawie tak samo jak robi to adrenalina, aspiryna, kodeina i morfina jednocześnie, a świt wysysa sny tak jak białaczka kostny szpik. Znów poczułem świeży przypływ niechęci... autonomiczne światy, które tworzę, wsiąkają w krwiobieg, rozpychają ścianki moich żył i tętnic. Leżę w abstrakcyjnej trumnie, każdym centymetrem mojej skóry czuję coś innego... iluzje są jak ruchome piaski. Rzeczywistość czasem zachowuje się jak igła w stogu siana, a czasem jak skórka od banana.

Malarz pracuje nad płótnem, muzyk nad utworem, pisarz nad książką, fotograf nad zdjęciem... a jak ja mam przekazać Tobie, to co czuję? Nie potrafię w żaden sposób utrwalić kompozycji dotyku, która wlewa się we mnie wszystkimi receptorami.

Na początku wyobraź sobie, że każde miejsce wewnątrz i na zewnątrz twojego organizmu łaskoczą pajęcze odnóża...

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy