Ugruntowana pozycja

Autor: Magdalena eM

Siedziała na drewnianym krześle. Noga na nogę. Głowa lekko spuszczona w dół. Wzrokiem lustrowała szpary miedzy deskami podłogi. Sosna. Nagle poczuła nieprzyjemne mrowienie w największym palcu lewej nogi. Już szykowała się do zgięcia kręgosłupa i wyciągnięcia dłoni w kierunku stopy, kiedy coś ją zatrzymało. Była to zaledwie przelotna myśl, krótki błysk. Jednak zaraz po nim rozległ się w głowie ogromny grzmot porównywalny do wybuchu jądrowego. Mimowolnie zastygła.

            Mrowienie. Swędzenie. Skurcz. Nieprzyjemne uczucie stawało się coraz mniej definiowalne. Wraz z rosnącą liczbą pytań zwiększała się również połać objęta niemiłym odczuciem, sięgała już ku pięcie. Stopa była niestrudzona w swoim swędzeniu i mrowieniu, dążąc uparcie do całkowitego paraliżu. Myśl jak błyskawica i jeszcze szybsze słowa:

- Noga mi drętwieje. Wiadomo, noga na nogę. Noga na nodze nie przystosowana żyć. One stworzone do symetrii bądź ruchów naprzemiennych. A tyle czasu w pozycji niezgodnej z naturą. Noga na nogę. Noga z nogą spleciona. Noga na nodze. To niehumanitarne. Mogę zmienić pozycję?

- Nie.

- Ale noga.

- Ruszysz się, kiedy my ci na to pozwolimy.

Ich zdecydowany wzrok mówił wszystko to, czego nie wypowiedziały zaciśnięte nerwowo wargi siniejące już powoli od przygryzania. Tu byli prawem jedynym i ostatecznym. A ich słowa stanowiły jego trzon. Tak, to było ich królestwo pachnące farbą olejną i terpentyną, pełne szumu. Ołówek-papier, jedyna zdrowa relacja wypełniająca to miejsce. Ołówek-papier, dzieło boskiego tworzenia. Dziś mieli stworzyć nową lepszą B. Stałą. Noga na nogę. Słowa uwięzione w gardle. Wzrok w sandale.

            Pod, noga w niezdrowej relacji z nogą. Pot. Kolano drętwieje, sztywnieje. Ból. Nerwoból serca. Kołacze się po klatce piersiowej ze strachu, myśli po głowie. Na zapleczu jest gilotyna do papieru. Wstaje, nie wstaje. Siedzi, stoi, idzie. Nie! Noga zdrętwiała, upadnie, dopadną. Sytuacja bez wyjścia.

Świadomość na cały regulator. I tak już mała sala kurczy się i ciemnieje, a umysł eksploatowany do granic możliwości puchnie. Noga też. Stopa, zwężenie i przez zgrabną łydkę do kolana. Proporcje niemalże idealne. A udo pod sukienką pulsuje. Sukienka jest limonkowa. Sandał pomarańczowy. Podłoga sosnowa. A umysł wciąż pracuje na innej płaszczyźnie. Lakier na paznokciach jest bezbarwny. Ten pokrywający deski też. Noga drętwieje, drewnieje. Odwracanie własnej uwagi jest z założenia skazane na niepowodzenie. Utrudnieniem jest ograniczone pole widzenia. Nogi, cały świat i trochę więcej.

Noga na nogę i nagle czyjś głos:

- Może przerwa. Zgłodniałam.

- To dobry pomysł.

            Wstaje. Noga za nogą. Noga w symetrii z nogą. Ruchy naprzemienne. Drzwi. Noga za nogą przed siebie.

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy