Upiór w operze- ROZDZIAŁ 38

Autor: naina93

ROZDZIAŁ 38
- Siadaj!
Laura usiadła posłusznie.
- Czy... czy coś się stało?
- Jeszcze masz czelność pytać?!
Dyrektor zerwał się z fotela.
- Jednak wolę, jak pan siedzi.
- Zamilcz! Twój nauczyciel przesadził!
- Eryk? Co on zrobił?- spytała, choć nie chciała wiedzieć.
- Co zrobił?!- powtórzył Poierrot i zaśmiał się nerwowo rzucając list na kolana dziewczyny. - To zrobił!
Młoda Lovemour drżącymi rękoma wyjęła kartkę z koperty i zaczęła czytać.
- A więc to prawda... to jego sprawka...
- Ja rozumiem napisać prośbę, ale szantaż i uśmiercanie ludzi to duża przesada! Jak mogłaś, Lauro?
- Ale ja nic... To nie moja wina, przysięgam! Wyraźnie powiedziałam Erykowi, że nie chcę, aby robił coś w tym kierunku. Proszę mnie nie winić. Nie miałam o niczym pojęcia.
- Dobrze. Wierzę ci, ale ten twój nauczyciel jest nieobliczalny! I na dodatek podaje się za Ducha Opery! Powinnaś zerwać z nim kontakt. To jakiś psychopata!
- I tak też zrobię.
- Lauro, Bóg mi świadkiem, że chciałbym, żebyś wystąpiła na tym koncercie. Cały czas próbuję znaleźć sposób, żeby jakoś ominąć reguły. Już i tak Maestro jest na mnie wystarczająco obrażony. Jednak sprawy z twoim nauczycielem nie mogę odpuścić. Zadzwonię na policję, podaj mi jego adres.
- Nie znam.
Laura nie mogła podać adresu Eryka, dyrektor nigdy by jej nie uwierzył.
- Proszę nic nie robić, ja to załatwię. Niech się pan nie martwi, żadnej katastrofy nie będzie. Ja tego dopilnuję... Czy mogę pożyczyć ten list?
- Tak, ale tej sprawy nie odpuszczę! On musi zapłacić za śmierć tego człowieka!
- To nie takie proste... Bardzo bym chciała, żeby zapłacił za wszystko, co uczynił, ale on jest... To niemożliwe... Nie zrozumie pan...
Dziewczyna wzięła kopertę i wycofała się, żeby wyjść.
- Lauro, uważaj na siebie. To wariat.
Panna Lovemour skinęła i wyszła. Od razu udała się do podziemi.
Eryk siedział przy organach i tworzył kolejne wielkie dzieło. Był pochłonięty pracą, gdy Laura wpadła do jego mieszkania.
- Tego już za wiele, Eryku! Postradał pan rozum?
Dziewczyna kipiała gniewem.
- O co chodzi, Mademoiselle?
- O to!
Laura powtórzyła gest dyrektora i rzuciła mu kopertę na kolana.

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy