Upiór w operze- ROZDZIAŁ 57

Autor: naina93

ROZDZIAŁ 57
Laura poinformowała Eryka o tym, że chciałaby, aby i oni się pobrali. Byli razem już prawie dwa lata, a Lamorte nawet nie wspomniał o takiej ewentualności. Mężczyzna ucieszył się, że panna Lovemour sama zaproponowała mu to, o co on sam bał się poprosić.
Na ich ślubie byli tylko najbliżsi: państwo Borchertowie, panie Chartres i stary stróż, który wcale nie był zadowolony z tego faktu. Przyjęcie weselne odbyło się w domu pary młodej, a obejmowało ono jedynie wystawny obiad i ewentualne tańce w salonie. Suknie, w której Laura poszła do ołtarza, uszył sam Eryk. Tym razem nie robił tego w tajemnicy przed ukochaną. Stworzył prostą, ściśle przylegającą do ciała suknię. Kreacja eksponowała szczupłą sylwetkę i małe aczkolwiek kształtne piersi panny młodej. Sukienka była w całości obszyta koronką. Welon sięgał linii bioder i był tak delikatny jak pajęczyna.
Mijały miesiące. Laura stawała się coraz bardziej pochmurna i zamyślona. Lamorte chciał jej jakoś pomóc, pocieszyć, ale nie wiedział jak, bo nie wiedział, co dolega dziewczynie. Pewnego wieczoru podczas kolacji wreszcie zapytał.
- Lauro, najdroższa, wydaje mi się, że masz jakieś zmartwienie. Proszę, powiedz mi, co się dzieje?
- Jak długo jesteśmy małżeństwem?
- Dokładnie pół roku, kochana.
- Pół roku...
- Czemu pytasz akurat o to?
- Pół roku tu dużo, prawda?
- Zależy o czym mówimy.
- O nas, Eryku. Jesteśmy małżeństwem już tak długo, a nic się między nami nie zmieniło.
- A cóż miało się zmienić?
- Myślałam, że po ślubie będziemy bliżej, a ty w ogóle nie zachowujesz się jak mąż. Nawet nie sypiamy razem!
- Czego więc ode mnie oczekujesz?
- Obejmij mnie, pocałuj! Pokaż, że jest w tobie pasja i ogień! Pokaż, że jesteś tym swoim Don Juanem Tryumfującym, który rzekomo cały płonie! Daj mi poczuć się kobietą w stu procentach chociaż raz! Chociaż raz zachowaj się jak prawdziwy mężczyzna, jak prawdziwy samiec!
- Zrozum, to nie takie proste...
- A mnie się wydaje, że to bardzo proste! Jakiś obcy facet był w stanie to ze mną zrobić, chociaż nie miał do tego najmniejszego prawa. A ty, mój mąż, który ma do tego święte prawo, nie możesz? Nie rozumiem.
- Zapomniałaś już, jak wyglądam? I ty chcesz, żeby to coś, czym jestem, dotykało cię w ten sposób?
- Kiedy to do ciebie wreszcie dotrze, że nie przeszkadza mi twój wygląd? Dlaczego nie możesz zaakceptować siebie takim, jaki jesteś?
- Teraz tak mówisz, bo mam nową maskę i nie jestem już tak odrażający.
- Eryku, kochałam cię zanim ją stworzyłeś. Czy już o tym zapomniałeś? Jak dla mnie mógłbyś jej wcale nie nosić, ale wiem, że dzięki niej jesteś szczęśliwszy. Jednak to, co kocham naprawdę jest pod tym kawałkiem gumy.
- To nie jest guma, tylko...
- Nieważne, co to jest! Dla mnie nie ma to żadnej wartości oprócz tej, że daje ci szczęście.
Laura podeszła do Eryka i zdjęła mu maskę, po czym rzuciła ją na stół. Złapała Lamorte'a za rękę i pociągnęła do lustra.
- To jest to, co liczy się dla mnie.
Kobieta pocałowała męża w policzek i odeszła, żeby posprzątać po kolacji. Mężczyzna stał dłuższą chwilę przed lustrem i przyglądał się sobie. Tak naprawdę to on zapomniał już, jak wyglądał.
- Jak ona może kochać to coś?
To pytanie siedziało w jego głowie od zawsze. Powoli jednak zaczynało zanikać. Może faktycznie miłość jest ślepa...

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy