Uzdrów znów moje serce.

Autor: AnastazjaWinkler

- Jestem lekarzem odsuńcie się! Co z karetką?!Proszę ją wezwać! Ktoś musi mi pomóc! - wołał męższczyzna którego widziała wcześniej przez szybę. Nagle zobaczyła na chodniku porzuconą, złamaną na pół kulę... Szybko odwróciła się i weszła z powrotem do sklepu. Znowu usiadła przy stoliku i zanurzyła twarz w dłoniach szepcząc:

- To nieŁukasz on zaraz przyjdzie. Na pewno nic mu się nie stało... - była roztrzęsiona i ze strachem patrzyła na wydarzenia na zewnątrz. Serce jej waliło i nie mogła spokojnie oddychać. Spojrzała na zegarek i się rozpłakała. a nie było już pół godziny. Za długo...

 

Zmęczenie przesłaniało mu wzrok. Z trudem wracał powoli do Agnieszki. Wiedział że powinien jej posłuchać i pójść z nią. Stanął przed przejściem zadowolony że załatwił wolny stolik i sam dotarł tam gdzie zamierzał. Słońce raziło go w oczy a z bólu latały mu małe plamki przed oczami. Rozejrzał się uważnie na obie strony i spojrzał na światło. Zielone i droga chwilowo czysta. Mógł zacząć powoli kuśtykać na drugą stronę. Nagle z mokrej od potu dłoni wyślizgnęła mu się kula i upadł na środku przejścia. Przestraszony nie mógł się podnieść, światło zmieniło się na czerwone. Kierowca nadjeżdżającego samochodu zatrzymał się i wyszedł na jezdnię. Pomógł mu się podnieść i chciał doprowadzić go do końca ale A.J. stanowczo zaprzeczył:

- Nie dziękuję za pomoc. Dojdę sam i nic mi się nie stało.

- Ale...

- Proszę to dla mnie ważne - poprosił z uśmiechem.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy