W sercu wyspy Cocos, czyli początek zakazanje miłości cz.III

Autor: niia11

Dziewczyna biegła ile tylko miała sił w noga, z sekundy na sekundę była bliżej osady. Bliscy nie wiedzieli co ich czeka, jakie złe rzeczy mogą zaraz się zacząć. Dobiegła do ściany z kamieni, przeszła przez zarośla i dostała się do szczeliny, prowadzącej do domu.

Ludzie zaczęli bić jej brawo gdy tylko przebiegła koło nich, a ona nie zwracała na nich uwagi, co ich trochę zaniepokoiło. 

Dotarła w końcu do swego ojca Nun ze Jew, położyła mu pod nogi skórę jaguara. Już chciał jej pogratulować, lecz ona mu przerwała.

- Obcy – spojrzała na niego przerażona – Obcy zbliżają się do wyspy! – wokół nich zapanowała cisza. Ludzie byli wstrząśnięci tym co powiedziała.

Po kilku chwilach, wszyscy zaczęli krzyczeć ze strachu i uciekać do domów.

- Spokój ! – krzyknął kapłan Yomo, który zjawił się nie wiadomo kiedy.  – Water Gull jak to wyglądało?

- Na początku była to mała kropka, która z każdą sekunda robiła się coraz większa.

- Zaprowadź nas tam – dziewczyna kiwnęła głową i ruszyła w stronę szczeliny, za nią Yomo i inni kapłani oraz wódź.

Wszystkie owe osoby szły za nią. Wokół nich panowała cisza,  nawet ptaki przestały ćwierkać, jakby wiedział co się dzieje. Niebo przykryły chmury, zmiany pogody na tej wyspie zdarzały się dość często.

Po chwili byli na miejscu i schowali się w cieniu drzew. Gdy ujrzeli to o czym mówiła Water Gull, byli trochę zdziwieni, a zarazem w szoku. Nie spodziewali się, że na ziemi żyje ktoś jeszcze z rasy dwunogów.

Biali ludzie, wysiadali po kolei z wielkiego statku. Wynosili różne sprzęty, które były obce dla mieszkańców wyspy. Zaczęli rozbijać wielkie namioty, gdzieniegdzie słychać było nieznane dźwięki, wydawane przez dziwne rzeczy na kółkach.

- Wracajmy – powiedział Yomo i zgromadzeni z plemienia Jesey pobiegli w stronę osady.

Water Gull, nie usłyszała słów kapłana i jak zahipnotyzowana wpatrywała się w ludzi i ich rzeczy. W pewnym momencie koło niej pojawiła się znajoma twarz ojca.

- Chodź, później będziemy się nimi przejmować, teraz musimy dokończyć twój rytuał  – powiedział.

Dziewczyna jeszcze raz spojrzała na nieznajomych ale to okazało się wielkim błędem. Jeden z nich znajdujący się zaledwie kilkanaście kroków od nich, zauważył ją.

- Tutaj ktoś jest – krzyknął.

Water  Gull i ojciec zaczęli uciekać...

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy