Wakacje

Autor: tsirhc
ała na imię Ania i była czymś co nazywała agentką seksualności. Jak się jej przyjrzałem to wyglądała jakby seks miała we krwi.
Wracając do tego co się dzieje, to Ania wyjaśniła mi, że dziesięć lat temu pojawił się w miasteczku pierwszy homoseksualista. Pełen charyzmy. Rozmawiał z każdą napotkaną osobą robiąc jej wodę z mózgu. Opowiadał jak przyjemnie jest być w związku z osobą tej samej płci. Dbać o siebie do przesady, nosić obcisłe ubrania i być delikatnym.
Po pół roku w miasteczku było już pięciu homoseksualistów, w tym dwie kobiety. Jednak dla przybysza było to za mało. Dawał korepetycje z tego jak być pedałem czy lesbijką, za co brał niemałe kwoty. Po pewnym czasie uznał, że wszystko zmienia się za wolno, więc za pieniądze, które zarobił, a było ich kilka milionów postanowił wybudować fabrykę homoseksualistów.
Do fabryki przychodzili ludzie myśląc, że idą do pracy. W rzeczywistości zaraz po wejściu do budynku trafiali na wielką taśmę i po przeróbce wychodzili jako geje. Po trzech latach nie ostała się żadna heteroseksualna osoba, przynajmniej tak myślał przybysz.
-Co to za przeróbka?- zapytałem z ciekawości.
-Osoby z taśmy trafiały na wielką salę kinową, gdzie byli zmuszani do oglądania „Przeminęło z wiatrem” i „Legalna blondynka”. Trzy dni bez przerwy…
-Po czymś takim sam byłbym gejem…
-Więc widzisz, sprawa jest poważna. Kobiety, które zabrały twojego przyjaciela to agentki. Dodatek zrobił z niego zwierzątko domowe, od teraz będzie przechodził okrutne eksperymenty. Tak naprawdę nikt nie wie jak wyglądają. Tylko jedna osoba wyszła z nich żywa…
-Mój Boże!- przejąłem się losem przyjaciela.

W czasie gdy ja martwiłem się o Pawła i byłem pewien, że przeżywa koszmar swojego życia, on trafił do obozu. Agentka wprowadziła mojego przyjaciela na smyczy, do pokoju z białymi ścianami, na środku którego stał stolik i dwa fotele. Ścianą naprzeciwko wejścia, było lustro weneckie.
Agentka posadziła Pawła na fotelu i ściągnęła mu smycz. Powoli odzyskiwał on świadomość, a kobieta wyszła z pokoju. Mój współlokator zaczął się rozglądać dookoła i po chwili podszedł do lustra weneckiego, próbując zobaczyć co jest po drugiej stronie. Wtedy do pokoju wszedł postawny mężczyzna, ubrany na biało.
-Proszę usiąść, panie Pawle.- powiedział po czym zajął jeden z foteli.
Paweł odwrócił się i od niechcenia zajął miejsce naprzeciwko mężczyzny.
-Rozumiem, że jest pan zdezorientowany, jak wszyscy na początku…- kontynuował.
-Gdzie jestem? Chcę wracać do domu.- powiedział Paweł przestraszony.
-Niestety w tym momencie to jest niemożliwe. Trafił pan do naszego obozu i szybko stąd nie wyjdzie.
-Co się tu dzieje?
-Nasz obóz bada zachowania ludzi hetero i pomaga nam przedłużyć gatunek.
-Co to jakieś Auschwitz?
-Pan ciągle nic nie rozumie. Jestem właścicielem tego miasteczka, dzięki mnie wygląda ono tak jak wygląda. Jestem dumny ze swojego dzieła. A już niedługo uda mi się poszerzyć naszą działalność i wszyscy ludzie na świecie będą homoseksualni!- wtedy wstał i powoli krążył wokół Pawła.- Czy nie obrzydza pana własne zachowanie?
-Nie! Chociaż inni mają z nim problem…
-No właśnie. Kilkanaście lat temu zauważyłem jaki mój gatunek jest brudny. Byliśmy jak zwierzęta. Nic tylko seks, bydlęca zabawa i zero dbania o siebie. Natomiast geje i lesbijki… To była zupełnie inna bajka. Podobało mi się to jak dbają o siebie, jacy są wrażliwi, a przede wszystkim nie liczy się dla nich tylko seks. Odkąd w miasteczku są sami homoseksualiści przestępczość spadła, przestali się wstydzić własnych uczuć. Czyż to nie jest piękne?
-Jesteś mocno pierdolnięty…
-Zapomniałbym… też nie przeklinamy.
-Ze mnie też zrobicie coś takiego?
-Nie… Panie Pawle… Pan pomoże nam odnaleźć czynnik, który sprawia, że jesteście tacy jak jesteście i go wyeliminować. Rozumi

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy