Wakacje

Autor: tsirhc
natomiast obserwował jak ponętna brunetka przynosi mężczyźnie w białym podkoszulku kolejną puszkę piwa. Wtedy za moim współlokatorem stanęli ci sami dwaj sanitariusze co poprzednio i znowu podnieśli go za ramiona w górę, po czym ruszyli w stronę wyjścia.
-Cykloźniaki… Wyluzujcie w końcu co? Mogę dotykać ziemi…
Sanitariusze wrzucili Pawła do pokoju z trzydziestoma łóżkami. Na większości z nich siedzieli mężczyźni i palili papierosy. Wystrojem przypominało to koszary.
Mój przyjaciel idąc już samodzielnie usiadł na pierwszym wolnym łóżku. Zaraz przysiadło się do niego dwóch innych mężczyzn, a reszta zaczęła śpiewać smutną piosenkę.
-Nie zniszcz tego co mamy.- odezwał się szeptem jeden z tych, którzy się przysiedli.
-Nie rozumiem.- powiedział Paweł.
-Wszystko jest na podsłuchu. Dlatego oni śpiewają. Chodzi o to…- zaczął drugi.
-Po prostu oni są pewni, że nas torturują a my pozwalamy im tak myśleć. Pamiętaj po każdym eksperymencie udawaj niezadowolonego i krzycz, żeby cię wypuścili.- znowu pierwszy.
-No dobra. Można się było domyśleć.
-Teraz zobaczysz mistrza w udawaniu. Biorą go na rozmnażanie, czyli to co już przeżyłeś.- powiedział, ten po prawej Pawła.
Mężczyźni przestali śpiewać, a nowi znajomi mojego współlokatora wrócili na swoje miejsce. Do pomieszczenia weszło dwóch sanitariuszy.
-Jezu… Cykloźniaki…- powiedział Paweł do siebie.
Sanitariusze chwycili mężczyznę siedzącego na pierwszym łóżku i podnieśli go do góry jak wcześniej Pawła. Ten zaczął płakać i się miotać.
-Nie… Czemu mnie znowu? Proszę… Mam już dość. Wypuście mnie stąd! Błagam was! Nikomu nie powiem co robicie… Nie katujcie mnie już…- zaczął i pewnie trwało to dopóki nie wrzucili go do pokoju z kobietami.

W tym samym czasie, Ania zapoznawała mnie z innymi ludźmi mieszkającymi w podziemiu. Szczególnie zainteresował mnie jeden mężczyzna.
Towarzyszka wprowadziła mnie do pokoju z kremowymi ścianami. Na środku stał fotel, na którym siedział facet w białym, brudnym podkoszulku i samych bokserkach, popijał piwo, a przed nim stał telewizor, w którym leciał mecz.
-Nazywamy go heterus…- powiedziała Ania.
-Dlaczego?
-Jest jedyną osobą, którą odbiliśmy z obozu, do którego trafił twój przyjaciel. Przez pierwsze dwa dni powtarzał tylko heterus, a potem usiadł z piwem tak jak teraz. Co trzydzieści minut, któraś z kobiet przynosi mu kolejną puszkę. Nawet nie mogę sobie wyobrazić, co zrobili, żeby doprowadzić go do takiego stanu.
-Skurwysyny…- powiedziałem przerażony.

Mój współlokator, za to bawił się znakomicie. Gdy „cykloźniaki” wprowadzili go do pokoju heterusa i posadzili na fotelu udawał przerażonego, zgodnie z poleceniem. Ale kiedy, pewna pani przyniosła mu piwo, nie wytrzymał i zaczął się śmiać.
Właściciel na pewno nie był zadowolony. Musiał się zastanawiać, czy Paweł przypadkiem nie zniszczy jego eksperymentu.
Obiekt przeszedł sam siebie, gdy po włączeniu telewizora i otworzeniu piwa, zorientował się, że widział już ten mecz. Jak to zwykle u Pawła bywa, dużo nie myśląc zaczął przesadnie krzyczeć.
-Nie! Proszę! Zmieńcie kanał! Błagam! Nie chcę przez to przechodzić!- wołał.
W pewnym momencie rzucił piwem o telewizor, po czym w niego kopnął niszcząc ekran. Czekała go za to surowa kara.

Tymczasem nadeszła godzina dziewiętnasta. Siedziałem z Anią pod czarnymi drzwiami. Opowiadała mi, jak bardzo tęskni za normalnym światem, jakby chciała przestać się ukrywać. Nie bardzo to wszystko do mnie docierało, więc skorzystałem z patentu, którego nauczył mnie Paweł. Zawsze mi powtarzał: „Gdy kobieta otwiera usta, żeby coś powiedzieć, należy udawać, że się rozumie, kiwać głową i przytakiwać”. Tak też robiłem i muszę powiedzieć, że sposób działa niezawodnie.
W pewnym momencie drzwi się otworzyły. Z pokoju wyszła para. Kobieta miała

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy