Wprowadzenie, spis treści, część pierwsza

Autor: DenisOlivetti

Pierwszy pocałunek - jak w filmie - rzekomo miał coś na ustach i ciach. Trochę się przestraszył. Rozpuściła włosy w restauracji, gdy je poprawiała dostrzegł posągowe biodra i wcięcie w talii. Od tego dnia ich nogi i ręce zaczęły się spotykać pod stolikami.

Wrócił. Chce z nią być. Najpierw po dobroci, potem bierze ją siłą. Domyśla się, że kogoś ma. Ona otwarcie mówi o tym, że musi z nim spać, póki nie będzie miała własnego miejsca, bo mieszkanie jest jego. Mówi, że będzie zmuszona do niego wrócić ze względu na dzieci, choć naprawdę tego nie chce. On powinien z tym skończyć ze względu na rodzinę, ale też tego nie chce, nie wie czy to miłość czy ambicja posiadania idealnej kobiety, ale nie chce wypuścić z rąk tej szansy.

Wspomnienie 5

Tramwaj. Kasowanie sto razy tego samego biletu i ciągłe wiercenie się, ale i gwarantowane miejsce siedzące to uroki podróży z Kasandrą. Ma dwupalczastą rękawiczkę z misiem. Robi papa całą rączką. On, rewelacyjny w roli niańki bierze malutką rączkę i robi papa kciukiem, który jest łapka miśka, a jego księżniczka bardzo ekspresyjnie wyraża radość. Beata, poznana międzyczasie przyjaciółka Lacrimy, tłumaczy niezrozumiałe prośby o rysowanie na zaparowanej szybie serduszek. Rysuje serduszko, a Kasica rozmazuje zanosząc się śmiechem. Koniec zabawy? Nic z tego. Szybę można zaparować chuchnięciem. Gdy kaprysi on wymyśla jakiś argument, na który ona przystaje zawadiacko mówiąc „Dobra”, a pozytywna energia tych zabaw udziela się całemu wagonowi, zwłaszcza wzruszonym młodym kobietom, którymi kieruje instynkt macierzyński i intuicja podpowiadająca, że na stacji „Plac centralny” słodka dziewczynka, a zwłaszcza jej matka wracają do innej rzeczywistości niż ta w towarzystwie „pana”, o którego upomina się wysiadająca niechętnie córka.

Wspomnienie 6

Nici ze wspólnego sylwestra. Dłuższe rozstanie. Międzyczasie nieudana próba ucieczki z dziećmi do szwagierki zakończona zasłabnięciem. Ma problemy z krążeniem i drogami oddechowymi. Właściwie przy wysiłku lub emocjach może po prostu zejść. Poza tym ma jakieś druty w przedramieniu po otwartym złamaniu nabytym w bójce, tak jak blizna na łuku brwiowym. Przy jej dłoniach to jego zdają się kobiecymi. Temperament i akcent, nie potrafię pisać w używanej przez nią odmianie polszczyzny, ale skoro cygański jest przekazywany tylko ustnie, bo Romowie nie mają swojego pisma, to chyba także w innych językach gadają niepiśmiennie. Ale przekręcanie słów przez kobietę i specyficzny sposób konstruowania zdań dodają jej tylko niepowtarzalnego uroku.

Wiosenne pretensje po nieudanej akcji organizowania forsy, zaliczka na mieszkanie przepadła, nieudana próba wyłudzenia telefonu na sprzedaż. Mimo prawieżekłótni, romantyczny spacer, noszenie na barana i pierwszy głęboki pocałunek. Pyta go czy już dupczył. Zapewnia, że jest bosko. Ich ciała pierwszy raz są tak blisko, ale on trochę się peszy, bo targają nim wątpliwości, coraz bardziej się zakochuje, lecz coraz mniej wierzy w powodzenie.

Wspomnienie 7

Pamiętna Wielkanoc. Mówi przez telefon, że potrzebuje sukienki na pogrzeb. Pierwsza myśl – Patryk. Na szczęście i nieszczęście nie. Brat Mirka. Ale to Lazar i Kostika, jej bracia go zabili. Kostek dźgnął go nożem sześć razy. Od razu ich aresztowano. Mirek wyrzucił ją razem z dziećmi, a jego rodzina chce krwawej zemsty. Zatrzymała się u siostry i jej chłopaka razem z Beatą. Mieszkanie pana Jurka, który był ich gospodarzem było przechowalnią masy rupieci, których nie pomieściłoby chyba miejskie wysypisko. Mondruca, która zaprowadziła go do mieszkania w kamienicy w samym Rynku, gdzie leżała jej chora siostra okupowana przez Kasię i Bobasa również wykazywała intensywny charakter. Pod krzywym spojrzeniem Roberta Kasandra rzuca się w ramiona rozpoznanemu, zapowiedzianemu i wyczekiwanemu zapewne gościowi. Zabrał jej pieniądze zebrane w Święta. Dzwoni jakaś wredna kuratorka. Zanosi się, że na dniach zabiorą dzieci albo każą jej wrócić do Mirka. Pierwsze spotkanie z Bobasem. Widać, że będzie sobie radził. Bystry chłopak. Lacrima ma gorączkę i ledwie żywa błaga o pomoc. W tym syfie trudno wytrzymać. Wraca właściciel, pan Jurek, starszy, zaniedbany pijaczek. Niepożądany gość ma kwadrans na opuszczenie posesji. Mondruca zrywa międzyczasie zasłonki i firanki. Przeczuwał, że noszenie na rękach krzyczącej „patrzcie na mnie” Kasandry jest ich ostatnią zabawą, a przykrycie kocem i wtulenie się w drżące ciało Lacrimy symbolem pożegnania i umycia rąk pod strumieniem bezsilności. Mój przyjaciel wyszedł stamtąd z przeświadczeniem całkowitej bezradności i rozpaczliwych pretensji wobec niesprawiedliwości świata.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy