Wspomnienie cz II

Autor: domis2912

Kilka tygodni później

 

 

W domu sytuacja się uspokoiła. Ja jednak nie wiedziałam jak mam się pozbyć wspomnień. Liczyło się dla mnie tylko to czego już nigdy nie dostanę – Marcin. 

Z każdym nowym dniem zbierałam siły. Wszystko dzięki Magdzie! To ona była ze mną i wmawiała mi ,że powinnam dać sobie spokój. Zacząć żyć od bez Marcina. Ta sztuka była ciężka ale dałam rade. Tak mi się przynajmniej wydawało. Więcej czasu zaczęłam spędzać wśród znajomych. Na twarzy nie było już tej ponurej miny.

W jeden z weekendów moja wspaniała Madzia zorganizowała mi przyjęcie niespodziankę niby urodzinową. Tylko, że do moich urodzin było jeszcze sporo czasu. Ale wiem ,że zrobiła bo chciała mi poprawić humor.  I tak sobotni nudny wieczór wypełnił się znajomymi. Nie mogło oczywiście zabraknąć Paulinki i Sebusia. Magda i jej Tomek , druga Paulinka, Iza i Paweł , który zagościł tylko przez chwilkę. Mimo dobrej zabawy wszystko tak jakoś się dziwnie potoczyło. Magda  z Paulinką i Tomkiem stukali mi w sufit, a ich podłogę, reszta zmuliła się tak ,że śmiech był z tego niesamowity. Fantastycznie mieć takich przyjaciół. Dziękuję.

Niedziela rozpoczęta wielkim kacem. Małe pogaduszki z moją kochaną Paulinką i dałam radę. Nie ważne już wtedy było nic. Nie wiem jak to przetrwałam ale żadnych z moich bredni nie zrealizowałam. Biedny Sebuś musiał się nasłuchać co mi na serduszku leżało.

 

۵

Następny tydzień rozpoczęłam od nowej pracy, która nie bardzo mnie satysfakcjonowała ale cóż… Ją również zawdzięczam Magdzie. Co ja bym bez Niej zrobiła hm ?

Znajomości nawiązane z ludźmi z pracy okazały się trafneJ Mimo to biegłam do przodu i szukałam dalej. Sama nie wiem czego. Czułam ,że w moim życiu czegoś brakuje.

Bardzo chciałam poznać swojego ojca, jednak doszłam do wniosku ,że wszystko musi zostać tak było do tej pory. Nie zniszczę komuś życia. Tym bardziej ,że mój ojczym mnie wychował i był przy mnie gdy tego potrzebowałam będąc dzieckiem. To on łożył na moją edukację i zapewniał mi byt. Mimo tego co działo się przez ostatnie miesiące kochałam Go. 

Wszystko wracało do normy wielkimi krokami. Byłam szczęśliwa i chyba wtedy zrozumiałam jak bardzo się myliłam myśląc ,że Marcin jest wszystkim czego potrzebowałam do życia. Nagle coś się skończyło, jakby runął mi świat.? Pragnienie cofnięcia  czasu ? Na próżno. Zauważyłam jasno tyle utraconych szans, słów, na które już za późno. Zapominałam co dnia, że każda chwila to dar , że zawsze mogę zacząć od nowa ! Teraz już było dobrze.

Z połową Grudnia otrzymałam bardzo miłego sms-a od Krzysia , kolegi Marcina. Wymieniliśmy kilka zdań i już miałam zaplanowany weekend. Oczywiście w towarzystwie Krzysia , który obchodził urodziny.

Impreza zapowiadała się całkiem miłoJ Nie przypuszczałam , że wydarzy się coś czego za bardzo nie planowałam. A jednak…

Wiadomo impreza , impreza  no, a że Marcin się przyjaźnił z Krzysiem również był na imprezie. Miałam tego  świadomość, ale przecież wszystko miedzy nami było skończone. I nie mam zamiaru unikać ludzi z powodu swojego eks chłopaka . Dużo śmiechu, naprawdę fantastycznych ludzi i impreza się rozkręciła. Kiedy rozpoczęły się tańce , nie miałam zamiaru siedzieć na czterech literach. Tańczyłam z kilkoma osobami , a później…  Poprosiłam Marcina do tańca. Poprosiłam to chyba złe słowo , bo złapałam Go za rękę i za dużo nie mógł powiedzieć J Ale ja chciałam tylko mieć z Nim dobry kontakt , nie zamierzałam się kłócić , tylko troszku poszaleć . No i poszaleliśmy za bardzo. W sumie no to nie pamiętam jak to dokładnie wszystko szło , ale w pewnym momencie siedzieliśmy na sofie i gadaliśmy. Marcin mi wypomniał jakiś pobyt na dyskotece , w której tak naprawdę nie byłam. I zaczęła się awantura. Miałam tego dość. Chciałam ,żeby było miło a tu proszę. Moja wrażliwość o sobie przypomniała i uroniłam łzę. Marcin chyba sam nie wiedział co robi i zbliżył się ku mnie. Nasze usta po raz kolejny poczuły swój smak. Poczułam dotyk Jego dłoni. Jednak nie bardzo chciałam na to pozwolić. Bałam się ,że znowu na robie sobie nadziei. Bardzo głupio wyszło - nieporozumienie... Tak sobie w myśli to tłumaczyłam. Nie mogłam jednak nie zadać mu pytania po co to zrobił . W odpowiedzi poczułam tylko Jego wzrok i milczenie. Byłam wściekła i zmieszana. Wiedziałam ,że w naszym towarzystwie mimo tego ,że nie było więcej żywych dusz było coś w nas – alkohol.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy