Wszystko jest możliwe

Autor: Iren133

- Czy ty mnie wogule słuchasz? – dziewczyna wyrwała go z zamyślenia

- Słucham… tylko nie spodziewałem się tego. Przecież się zabezpieczaliśmy? – Chciał wierzyć, że to sen, a gdy się obudzi, to okaże się, że nic złego się nie dzieje, a Jola wogule nie istnieje. Zaczął myśleć, że ona dokładnie to wszystko zaplanowała, ale po chwili odrzucał od siebie tę myśl.

- Ja też się tego nie spodziewałam, ale się stało. To jest dar od Boga – „Raczej dla ciebie dar” – pomyślał Widocznie Bóg go skarał za grzeszne życie. Mógł mieć każdą kobietę i sam nie potrafił wymienić ile ich przewinęło się przez jego łóżko. Tylko raz był naprawdę zakochany, ale ukochana złamała mu serce.

- Masz rację. To jest na pewno dar.… Twoi rodzice już wiedzą?

- Miałam im nic nie mówić, ale mama przez przypadek się dowiedziała i jest szczęśliwa, tym bardziej, że zamierzamy się pobrać – Paweł omal się nie zakrztusił. Dziecko jeszcze mógł przeżyć, ale ślub?

Przecież nigdy czegoś takiego jej nie obiecywał, a ciąża nie zobowiązuje mężczyzny do ślubu. Przyszła mamusia myślała jednak inaczej i już planowała ich uroczystość.

- Jaki ślub? – zapytał zdziwiony, a raczej był w szoku

- No nasz. Przecież sam mówiłeś, że chcemy tego samego i byłam pewna, że chodzi ci właśnie o ślub. Czyżbym się myliła? – nie zamierzała pozwolić mu odejść. Dziecko od samego początku było zaplanowane. Paweł jest przecież znanym adwokatem, który odziedziczył duży majątek po zmarłym dziadku. Musiała go przy sobie zatrzymać.

- Ja ci nic nie obiecywałem! Ktoś oprócz twoich rodziców wie jeszcze o ciąży?

- Moi znajomi. Powiedziałam Mai, a ona Tomkowi i tak dalej, no wiesz…

- A przecież miałaś nikomu nic nie mówić? Jolka, co tu jest grane? Czy oni wiedzą o „naszym ślubie”? – Był naprawdę zdenerwowany i w jednej chwili zrozumiał, o co tu chodzi.

- Skoro ciąża to i ślub. Tak uważają moi rodzice. Chyba nie chcesz, aby oni wyrzucili mnie z domu? – mówiła poważnym głosem świadczącym, że cała sprawa została już postanowiona i on ma mało do powiedzenia.

- A jak nie zgodzę się na ślub?

- Mam usunąć ciążę? – odpowiedziała mu pytaniem na pytanie, które wszystko wyjaśniało. Nie mógł pozwolić, aby ona dokonała aborcji. Do końca życia dręczyłyby go wyrzuty sumienia. Tak więc zgodził się na ślub. Zastrzegł też Joli, że robi to ze względu na dziecko, a nie na nią. Jej to jednak wystarczyło… Z zamyślenia wyrwali go inni kierowcy. Było już zielone światło, a on w dalszym ciągu stał w miejscu. Natychmiast ruszył, ale zaraz ponownie musiał się zatrzymać. Drogę zagrodził mu autobus, który nagle wyjechał z przystanku. Gdyby nie szybka reakcja Pawła, to doszłoby do tragedii. Mężczyzna zaklął po nosem i zobaczył pewną dziewczynę, biegnącą w stronę odjeżdżającego autobusu. Niestety kierowca się nie zatrzymał.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy