Wszystko jest możliwe cz.2

Autor: Iren133

 I ruszyliśmy. Zaraz będziemy na miejscu. – zauważył jej zakłopotanie i jednocześnie częściowo ignorancje wobec niego. Miała piękne oczy, które skrywały przed nim jakoś tajemnice. Oddałby wszystko, aby ją poznać.

- To dobrze… Wszystkich tak podwozisz, czy ja jestem wyjątkiem? – ponownie zwróciła się do niego z ironią w głosie. Nie chciała, aby on odczytał jej uczucia. Z natury była nieśmiała i z trudem przychodziło jej okazywanie uczuć. Tylko z rodziną i najbliższymi przyjaciółmi czuła się swobodnie.

- To zależy od sytuacji i od osoby – uśmiechnął się.

- A jak było w moim przypadku?

- Pomyślałem, że potrzebujesz pomocy i postanowiłem ci pomóc. Nie jestem zły z natury.

- A jaki jesteś?

- A jak ty myślisz?

- Myślę, że… że powinieneś się już zatrzymać, gdyż jesteśmy na miejscu – odetchnęła z ulgą. W przeciwnym przypadku nie wiedziałaby, co powiedzieć i czy wogule się odezwać. Na pewno on wyśmiałby ją, gdyby poznał jej uczucia.

- No tak. Omal, a pojechalibyśmy dalej – zjechał na pobocze i się zatrzymał. Taką kobietę jak ona wywiózłby nawet na koniec świata, aby z nią być. Co się z nim działo? Jeszcze nigdy, by nie przypuszczał, że te kilkanaście minut jazdy  tak bardzo zmieni jego życie.

- Dziękuje za podwiezienie – wzięła torbę i szybko wysiadła z samochodu.

- To ja dziękuje, że skorzystałaś z mojej pomocy. Czy mogę prosić o… - nie dokończył, gdyż ona szybko odeszła. Chciał ją prosić o numer telefonu, ale nie zdążył. Złapał się za głowę, a po chwili odjechał. Dlaczego wcześniej o tym nie pomyślał? Zawsze wiedział, co robić, ale odkąd poznał on Wiktorię, coś się zmieniło. Ogarniała go złość, że pozwolił on odejść dziewczynie. Nim się obejrzał był już na miejscu. Na jego szczęście ojca jeszcze nie było. Wziął od swojej sekretarki dokumenty i poprosił ją o kawę. Próbował skupić się na pracy, ale nie mógł. Wstał z fotela i wyjrzał przez okno. Jego myśli krążyły przy Wiktorii, a przecież żenił się z kobietą, której nawet nie kochał. Chodziło mu tylko o dobro dziecka, jego dziecka. Po chwili ktoś zapukał do drzwi.

- Proszę – powiedział, mając nadzieję, że to Wiktoria, ale to była Daria – jego sekretarka.

- Przyniosłam panu kawę. Z mleczkiem i nie słodzoną. Tak jak pan lubi – dziewczyna postawiła filiżankę na biurko, a po chwili dodała: – Przyszedł pana ojciec. Jest cały przemoczony.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy