Wszystko przez telepatię. II

Autor: oleczka31

Szliśmy zgodnie żartując i śmiejąc się z byle czego. Ulicą Grobla skierowaliśmy się w kierunku naszej cudnej Fary i Starego Rynku. Mieliśmy tylko  półtorej godziny, poszliśmy do pierwszego ogródka piwnego, który już powstał na rynku. U mnie puste kieszenie, wymówiłam się więc, że biorę antybiotyki, więc nie mogę… Usiadłam   na skraju urokliwego ogródka i zapatrzyłam się w Filipka. Bezkarnie nie można się przyglądać, wyczuł więc na sobie mój wzrok, no i usłyszałam: „Aśka rozkwitasz, dlaczego nie rozpuścisz sobie włosów, tak lubię długie włosy …” Zawsze miałam je spięte …Kolor nawet niezły, ciemny blond. Coś muszę zrobić, ale co, kiedy  nie lubię, jak  majtają mi się w czasie zajęć!

         Słońce przygrzało mocniej, wystawiłam twarz do ciepłych promieni.

Nagle podjęłam decyzję – jednym ruchem ręki ściągnęłam „frotkę” podtrzymującą włosy. Rozsypały się do połowy pleców falującą kaskadą.

„Moja „ grupa spojrzała na mnie z niedowierzaniem.

- Aśka, taki skarb przed nami ukrywałaś! – wrzasnęła Żanetka.

- Dlaczego je tak wiązałaś? – To Filip w końcu zamknął usta, i nie omieszkał zapytać.

- Przecież tak najwygodniej – wydukałam zdumiona.

- Ludzie zbieramy się, bo spóźnimy się na fizykę – teraz krzyknął zawsze przytomny Oskar.

         Szybko poderwaliśmy się z miejsc i ruszyliśmy w stronę uczelni. Jeszcze nie zdążyliśmy nabrać tempa, kiedy zbliżył się do mnie Filipek i chwytając mnie za rękę, jednocześnie zapytał:

- Mogę?

Nie odpowiedziałam nic, ale  i swojej ręki nie wyszarpnęłam z jego ciepłej , wielkiej i trochę owłosionej łapy. Czułam,  jak ciarki wędrują mi po plecach  i brzuchu, czułam je nawet pod włosami… Zaczynałam się gotować! Przecież o tym, aby chwycić go za rękę, marzyłam po nocach, a teraz idziemy zwyczajnie, trzymając się za ręce. Nikt z grupy nie skomentował tego faktu, przyjęli to jako rzecz zwyczajną. Na fizyce usiedliśmy obok siebie.

Tej nocy nie mogłam zasnąć, moja wyobraźnia wprost szalała! Bałam się,  jak poradzę sobie z zaliczeniem sesji, jak zdołam skupić się na nauce? Moje głęboko ukryte  uczucie rozbudziło się we mnie, niczym uśpiony wulkan. Nie potrafiłam myśleć o niczym innym, tylko o tym, co z nami będzie, czy będzie ze mną „chodził”?

Już następnego dnia, kiedy mój ukochany zbliżał się do mnie na korytarzu, usłyszałam jego myśli : „Zapytać ją czy nie? – Może jednak zgodzi się na to kino.” Jak dobrze, że on nie mógł słyszeć moich …

- Asiu, poszłabyś ze mną  na ten nowy film Polańskiego? „Rzeź” chyba, czy coś takiego… - usłyszałam z daleka.

- Na film, to może nawet tak – chciałam być dowcipna.

- No, trochę do kina przecież  nie zaszkodzi – podchwycił Filip. Roześmialiśmy się ze swojego wzajemnego, kiepskiego poczucia humoru.  

No i poszliśmy, nie tylko na film, także do kina. Kiedy w pewnym momencie pochylił się nade mną i leciutko dotknął moich ust swoimi, już wiedziałam, że życie ma większy sens, niż dotychczas myślałam. Mimo przejmująco chłodnego wieczoru, poszliśmy Półwiejską, aż do pomnika „Starego Marycha”. Czekając na tramwaj, przytuliliśmy się do siebie, a jego pocałunki były już bardziej odważne i żarliwe, było jak w niebie…

Następnego dnia umówiliśmy się, że do sesji będziemy się przygotowywać razem. On pomoże mi z geometrii wykreślnej, a ja jemu z ekonomii i filozofii. Czekały nas zaliczenia i cztery egzaminy.

         Filip stwierdził, że najpierw spróbujemy uczyć się u niego, bo rodzice późno wracają do domu. Rzeczywiście, nikt nam nie przeszkadzał. Może to było dobrze, a może źle… Trudno było się skupić, zwłaszcza mnie, bo starałam się nie słyszeć jego myśli. Patrzyłam w notatki, a kiedy nasze twarze były zbyt blisko siebie, zamykałam oczy. Z wielkim trudem  tłumaczyliśmy sobie poszczególne zagadnienia. Nie obyło się bez problemów. Wszystko przez wzajemną bliskość. A to miły dotyk, a to buziak… Ale najprzyjemniejsze były moje powroty do domu, bo Filip odprowadzał mnie pod samo wejście, gdzie żegnaliśmy się dość długo i intensywnie.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy