Wyłamując lękliwość

Autor: Naznaczona

Nie oceniać, nie oceniać
powtarzała sobie jak zaklęcie.

Ktoś,  w odległej dla niej krainie,
od kilku lat żył życiem kłamliwym- powiedzieli by jedni.
Drudzy orzekli by, że miłością najpiekniejszą, która niejedno unieść potrafi.

Słuchała opowieści, przypadkowo zapoznanej osoby, która z biegiem czasu nabrała do niej zaufania.
Błędnie wysłana wiadomość, zamiast do jej bliskiej przyjaciółki, trafiła do niej.

I tak się zaczęła postrzępiona początkowo, potem płynniejsza rozmowa o życiu.

Dla tych co przykazań przestrzegają, którzy ludzkie słabości znają ale im nie pobłażają- historia wydaje się jednoznacznie zła.

A ja słucham i nie wiem, kto ma racje.

Czy ten który odchodzi i stawia wszystko na jedną kartę,
czy ten, który nie burzy świata innych, lecz podwójnie kocha.

Bo kochać można, i tego co od zawsze i tego co nagle, niespodziewanie jak grom na nas spłynie.

Bo nie pomogą zaklęcia zasad, moralności i odpowiedzialności, gdy Miłość wyłamuje drzwi.

Czasami nie zdążymy nawet od wewnątrz się zaryglować, a ona już siedzi na skraju naszego pościełanego łóżka, spuszcza wzrok, skręca w ręku pełna niepokoju skrawek starego szala i czeka na naszą odpowiedź- na wyrok lub zbawienie.


Co jest prawdziwym? wygonienie jej za drzwi- tym samy skazanie na oczywistą śmierć w męczarniach niewyjawionych światu czy....

odważne acz ryzykowne czułością naznaczone muśnięcie skrawka jej skóry...


nie wiem....

Boże wybacz mi, ale już niczego nie jestem pewna.

Prócz wątpliwości, że Miłość, raz zasiana nigdy nie zniknie.

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy